Dozwolone od lat 18?

Ufam, że zgodzicie się ze mną, iż za dokuczliwą ilość naskakujących na użytkownika okienek powinno się karać ze szczególnym okrucieństwem. Nie będę wskazywał nawet elektronicznym palcem, u którego z dystrybutorów musiałem przejść przez 4 okna zanim dotarłem (mocno już zniechęcony) do właściwej treści. Najpierw zaatakowała mnie propozycja zamówienia rozmowy telefonicznej, nieco później okno powitalne z rabatem za pierwsze wejście, następnie zaś propozycja newslettera (o rabacie na nieznany mi asortyment marzę tylko nieco bardziej niż o rozmowie telefonicznej z konsultantem i newsletterze jeszcze przed wejściem do sklepu), by ostatecznie zakończyć moją mękę przedmiotowym dziś pytaniem o wiek. Zakończyć definitywnie, błąd zupełnie niezamierzony przeniósł mnie bowiem na stronę najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki 😀 Nie jest naszym dzisiejszym celem omawianie marketingowych absurdów spotykanych w sklepach internetowych a przytoczony tu jako ostatni, najpopularniejszy z „epotykaczy”. Na nasz tapet trafiają dziś zatem wyskakujące okienka, pytające niezbyt grzecznie o nasz wiek 🙂


MOTYWY I MOTYWACJE 🙂 

Wpis ten planowałem od dawna i do myśli o nim wracałem niezwykle często, za każdym bowiem razem gdy otwierałem dowolną stronę internetową sklepu z napojami alkoholowymi. Pora zmierzyć się wreszcie ze sprawą niezbyt doniosłą ani też problematyczną ale jednak bardzo powszechną. Nie będzie to wybitny kryminał, dlatego też zdradzę Wam już we wstępie… bramek wiekowych nie lubię i nie poważam. Wyjątkowo irytują mnie szczególnie te, które generują na domiar złego, zupełnie niepotrzebne utrudnienia (gdy zamiast zwyczajowego TAK lub NIE, muszę wpisać ręcznie pełną datę urodzenia i rozmiar buta dla pewności). Powiecie zapewne dura lex sed lex, też ich nie lubimy ale trzeba… Pytanie jednak czy to jednak naprawdę konieczne? Czy istnieje jakiś szczególny przepis, który nas do tego obliguje? Czy może wszyscy powtarzamy za sobą, bez zbędnej refleksji, na zasadzie – sąsiad ma to i ja powinienem? Co jeśli to nie ma większego uzasadnienia? A jeśli tak w istocie jest to kto zaczął i po co? Postaram się odpowiedzieć dziś na powyższe pytania możliwie jasno. Zanim to jednak zrobię, odeślę Was wcześniej do innej publikacji, która ostatecznie zmobilizowała mnie do popełnienia dzisiejszego wpisu, za co serdecznie jej twórcy dziękuję.

Przy tej okazji poznałem nowy lecz doskonale zapowiadający się blog o polskim winiarstwie – mrwinestyle.pl – którego już stałem się miłośnikiem i któremu kibicuję – MakePolishWineGreat! 😀 Zapewne także i Wam spodoba się całokształt dotychczasowej twórczości autora – z uwagi na nasz dzisiejszy temat, będę nalegał by zacząć jednak od poniższego artykułu. Jest to bardzo interesujące opracowanie, dotyczące głównie technicznych aspektów funkcjonowania tzw. „bramek wiekowych”. Podstawa prawna została tam krótko przytoczona jako główny motyw ich istnienia i jako element konieczny dla rzetelności przekazu (doceniam). Podstawa ta pozbawiona jest jednak szerszego a niezbędnego dla sprawy komentarza. Nie mogłem sobie zatem odmówić tej przyjemności aby temat uzupełnić i tym samym dokończyć 😉

Dowodzik poproszę, czyli bramki wiekowe dla alkoholu


NA CZYM POLEGA PROBLEM?

Zasadniczo na niczym 🙂 Wszystkich twardo stąpających po ziemi odsyłam w tej chwili do bardziej praktycznych wpisów. Nie mam zamiaru walczyć z plagą okienek pytających o wiek ani nikogo namawiać do ich likwidacji, jeśli ich posiadanie sprawia mu przyjemność lub daje poczucie komfortu. Szukam jedynie faktycznej podstawy prawnej dla tak powszechnego zjawiska, co jak już wiecie, uwierało moją prawniczą ciekawość od dawna. Jedyny problem, który pojawi się w tym opracowaniu to fakt, że podstawy takiej nie znajduję…

Dokonałem krótkiego badania opinii publicznej i doszedłem do wniosku, iż najczęściej stawiane w tej sprawie argumenty wyglądają następująco:

Wprowadziliśmy bramkę wiekową bo…

  • inni mają 😉
  • nie wolno reklamować napojów alkoholowych wśród osób nieletnich
  • publiczna reklama napojów alkoholowych jest zakazana a bramka ogranicza publiczny dostęp do strony z taką reklamą

Pierwszy powód pominiemy jeśli pozwolicie 😉 Bierzmy się zatem za obalanie pozostałych dwóch tez .

Historia wychowania w trzeźwości


CZY WOLNO REKLAMOWAĆ ALKOHOL WŚRÓD OSÓB NIELETNICH?

Najprostszą zasadą, która brzmi logicznie nawet dla osób, którego nigdy ustawy o wychowaniu w trzeźwości nie widziały na oczy (szczęściarze) jest ta, która zakłada, że „nie wolno reklamować napojów alkoholowych wśród osób nieletnich”. Przyznacie, że łatwo zracjonalizować sobie taki zapis ustawy. Problem w tym, że zapis taki zasadniczo nie istnieje… a przynajmniej nie w ogólnym kontekście, jak się tego spodziewamy. Spójrzmy raz jeszcze na interesujące nas przepisy:

Art. 2(1) ust. 1 pkt 3 – reklama napojów alkoholowych – publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych napojów alkoholowych lub symboli graficznych z nimi związanych, a także nazw i symboli graficznych przedsiębiorców produkujących napoje alkoholowe, nieróżniących się od nazw i symboli graficznych napojów alkoholowych, służące popularyzowaniu znaków towarowych napojów alkoholowych […]

W dalszej części ustawy znajdziemy dalsze doprecyzowanie tego już mocno kazuistycznego przepisu, skierowane przeciwko reklamie pośredniej. Ta jednak nie interesuje nas dziś, podobnie jak promocja napojów alkoholowych. Studia nad pojemnością ich definicji pozostawimy sobie przez to na inną okazję. Jak widzicie, sama reklama została nakreślona tak szeroko, że jej przejawem może być każde użycie nazwy lub choćby logo producenta napojów alkoholowych w dowolnym miejscu. Zwracam jednak uwagę, że jest to jedynie definicja reklamy napojów alkoholowych, która nakreśla jej znamiona. Nie został tu jeszcze wprowadzony żaden zakaz. Ten znajdziemy nieco dalej:

art. 13(1) ust. 1. – zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych, z wyjątkiem piwa […]

Niniejszym uczyniono z reklamy czyn zabroniony, odwołując się oczywiście do nakreślonej wyżej definicji. Włączając tu tę definicję możemy odczytać ten zakaz w sposób następujący – zabrania się na obszarze kraju publicznego rozpowszechniania znaków towarowych napojów alkoholowych lub symboli graficznych przedsiębiorców produkujących napoje alkoholowe, nieróżniących się od nazw i symboli graficznych napojów alkoholowych, służące popularyzowaniu znaków towarowych napojów alkoholowych […], z wyjątkiem piwa […].

Reklama napojów alkoholowych będzie zatem zabroniona jeśli zrealizowane zostaną (łącznie) następujące jej znamiona:

  • ma miejsce na obszarze kraju (nie będę dolewał oliwy do tego ognia, starczy emocji na jeden wpis)
  • ma publiczny charakter (o tym dalej)
  • wypełnia warunki przewidziane dla reklamy (rozpowszechnianie znaków towarowych lub symboli graficznych, nieróżniących się od nazw i symboli… itd.)
  • służy popularyzacji znaków towarowych

Jak wyraźnie widać, żadne ze znamion analizowanego tu czynu zabronionego nie dotyczy wieku osób, do których kierowane są zakazane treści. Reklama napojów alkoholowych spełniająca powyższe warunki jest zakazana jako taka. Nawet jeśli kierowana jest wyłącznie do odbiorców 80+. Ograniczenie wieku odbiorców nie ma tu zatem żadnego znaczenia.

Odpowiadając wprost na postawione w tym akapicie pytanie – jeśli nasze działania wypełniają znamiona reklamy napojów alkoholowych, to będą one zakazane niezależnie od wieku osób, które na tę straszliwą, reklamową treść naraziliśmy. Jeśli znamion reklamy nie wypełnimy to działania nasze będą dozwolone, niezależnie od wieku odbiorców.


CO Z PIWEM?

Dobre pytanie! Uważny czytelnik zapewne zauważył, że reklama napojów alkoholowych nie jest zabroniona w przypadku piwa (jeśli spełnia szereg innych wymagań). Czytelnik wątpiący zaś w każde moje słowo, zapewne poszedł o krok dalej i korzystając z dobrodziejstw elektronicznych wersji ustawy, wyszukał w kilka sekund pewien przepis szczegółówy:

art. 13(1) ust. 1. – zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych, z wyjątkiem piwa […], którego reklama i promocja jest dozwolona, pod warunkiem, że (pkt 1) nie jest kierowana do małoletnich.

Fakt! Reklama piwa nie jest zabroniona jeśli nie jest kierowana do osób małoletnich lub praktyczniej sprawę przedstawiając – reklama piwa jest zabroniona jeśli jest kierowana do małoletnich. Oznacza to, że istnieje taka forma reklamy napojów alkoholowych (wyznaczona tu rodzajem reklamowanego napoju), której bezprawność jest faktycznie zależna od wieku odbiorcy. Czy oznacza to, że w przypadku stron, portali, blogów czy sklepów internetowych z piwem bramka wiekowa ma uzasadnienie? Niezupełnie 🙂

Należy się niewątpliwie zgodzić z tym, że zabroniona będzie taka forma reklamy piwa, która będzie kierowana do osób małoletnich. Co jednak, jeśli reklama ta nie będzie reklamą w rozumieniu ustawy o wychowaniu w trzeźwości, tj. nie wypełni znamion ustawowej definicji reklamy a przez to nie będzie zakazana? Wówczas reklama będzie dozwolona niezależnie od tego czy jest kierowana do osób małoletnich czy też nie – nie będzie bowiem  formą reklamy zakazaną w ustawie.  Czy można jednak mówić o niepublicznej formie reklamy w Internecie?

Reklamowanie piwa raz jeszcze


PUBLICZNY CHARAKTER STRON INTERNETOWYCH

Zasadniczym przedmiotem dzisiejszej analizy jest zasadność używania bramki wiekowej, stojącej na straży witryn internetowych o zgubnej, alkoholowej tematyce. Z niezależnością istniejących zakazów reklamy od wieku jej oglądających już się uporaliśmy. Przywołać należy zatem tezę drugą  – publiczna reklama napojów alkoholowych jest zakazana a bramka wieku ogranicza publiczny dostęp do strony z taką reklamą. Podzielmy to zdanie na dwie części:

  • zakazana jest publiczna reklama napojów alkoholowych – to już wiemy i z faktem nie dyskutujemy.
  • bramka ogranicza publiczny dostęp do strony z taką reklamą – w tak sformułowanej tezie pojawia się zatem wniosek, iż rzekomo treści dostępne na stronie internetowej, same w sobie są publiczną formą reklamy.

Zgadzacie się z takim postawieniem sprawy? Ja nie.

Faktem jest, że bramka wieku utrudnia bezpośrednie wejście na stronę internetową. Bariera ta jest jednak z dużej mierze pozorna i dość prosta do przełamania 🙂 Nieograniczone korzystanie ze strony internetowej wymaga zatem pewnego aktu woli (i cierpliwości) ale czy takim aktem woli nie jest samo wejście na tę stronę? Nie rzuciła się wszak na nasz niewinny monitor a przywołana została na nasze osobiste życzenie. Po co wolę swoją raz już wyrażoną, potwierdzać więc w nieskończoność?

Reklama publiczna oznacza taką formę reklamy, która skierowana będzie do abstrakcyjnego adresata – czyli taką, którą zobaczyć może każdy, niezależnie od tego czy sobie tego życzy, czy też nie. Niewątpliwie publiczny charakter ma reklama radiowa i telewizyjna. Treści w tych mediach nie wszak nie wybieramy. Będą nią plakaty czy billboardy. Nie będzie jednak można przypisać znamion publicznej reklamy ulotkom rozdawanym na zamkniętej imprezie, gdzie gości znamy z imienia i nazwiska. Wejście na stronę internetową wymaga zazwyczaj naszej woli, musimy wpisać jej adres lub kliknąć w prowadzący do niej link. Wyrażamy zatem wolę znalezienia się na tej stronie i przy pewnej przytomności umysłu, zapewne wiemy z jaką treścią tam się spotkamy (zapewne nie wymaga większej przytomności umysłu wejście do sklepu monopolowego czy na stoisko z alkoholem w supermarkecie – gdzie reklama jest w bezsprzeczny sposób dopuszczalna). Nadto, nie ma anonimowości w internecie. Każda strona, a przede wszystkim sklepy internetowe, zbierają dane na nasz temat. Można więc przyjąć, że administrator takiej strony wie dokładnie, komu wyświetliła się jej treść – co nie brzmi jak spontaniczna dostępność publiczna. Sporu nie powinny budzić tym bardziej portale społecznościowe, których treści wyświetlają się wyłącznie osobom mającym konto w serwisie, a zatem znanych dokładnie z imienia i nazwiska (casus imprezy zamkniętej). Zakaz reklamy zdają się oczywiście łamać płatne reklamy, wyskakujące okienka czy też samowłączające się strony internetowe (i dobrze, piekło dla was to mało, niegodziwcy!).


REDUCTIO AD ABSURDUM!

Logika, którą kierować powinien się zarówno ustawodawca jak i każdy prawo interpretujący, dopuszcza rozumowanie reductio ad absurdum. Polega ono na obaleniu tezy poprzez udowodnienie, że prowadzi ona do absurdu. Gdybyśmy bowiem postawili tezę, że strona internetowa wypełnia zawsze warunki reklamy publicznej to mielibyśmy kłopot. Musielibyśmy wówczas przyjąć, że każda forma informowania o konkretnym rodzaju alkoholu albo jego producencie, która mogłaby służyć ich popularyzacji jest zabroniona. Zabronione byłyby zatem sklepy i strony producentów ale też blogi czy internetowe poradniki. Idąc dalej, czasopisma winiarskie kupowalibyśmy w czarnej folii, stoiska alkoholowe w supermarkecie ukrywać należałoby w schronach pod budynkami a kieliszek wina w restauracji zamawialibyśmy jedynie frazą „zaskocz mnie” zadziornie podaną sommelierowi, skrzętnie ukrywającemu zakazaną kartę.

Podsumowując:

  • Nie istnieje zakaz kierowania napojów alkoholowych do osób małoletnich a jedynie ogólny zakaz reklamy napojów alkoholowych
  • Wyjątkiem jest piwo, którego reklama jest co do zasady dozwolona ale zabroniona jeśli kierowana jest do osób małoletnich
  • Butelki, etykiety, nazwy producentów na naszych stronach internetowych stanowią reklamę napojów alkoholowych
  • Reklama taka nie jest jednak zabroniona gdy nie ma charakteru publicznego
  • Gdyby przyjąć, że strony internetowe mają charakter publiczny, należałoby tez uznać, że charakter taki mają też sklepowe półki czy też karty restauracyjne, co prowadzi nas na granice absurdu i w praktyce uniemożliwiłoby funkcjonowanie rynku – wówczas nawet bramki wieku nie pomogą
  • Jeśli natomiast przyjąć, że strony internetowe nie mają publicznego charakteru to znajdująca się na nich reklama napojów alkoholowych nie będzie zabroniona (i tego się trzymajmy)
  • Jeśli reklama nie jest zabroniona jako taka to nie ma też powodu by strony internetowe witały nas bramką wieku

Dziękuję za uwagę i oczywiście zapraszam do dyskusji 🙂

paragrafwkieliszku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *