Piwo z własnego browaru cz. 3 – kolaboracja i piwa kontraktowe

Możemy już dziś śmiało stwierdzić – Piwna Rewolucja ogarnęła prawie cały kraj, a sami Polacy z wyjątkowym entuzjazmem i niesłabnącą ciekawością, przyjmują kolejne gatunki i style piw warzonych z pietyzmem w lokalnych browarach. Kilkaset funkcjonujących dziś Polsce browarów produkuje niekończącą się liczbę nowych, piwnych etykiet, nadążyć za którymi nie starcza czasu i zdrowia nawet najwytrwalszym degustatorom. Czym jednak rożni się piwo koncernowe od regionalnego? A czym te dwie, niezbyt szlachetne kategorie od piw rzemieślniczych, czyli tzw. craftu? Jak zostać kolaborantem i co to jest browar kontraktowy? O tym wszystkim w dzisiejszym odcinku serii poświęconej sekretom biznesu skrytego pod piwną pianką.

 

KONCERNIAKI I CRAFTY

Browar koncernowy – tak nazywać zwykliśmy, wielkie browary przemysłowe warzące jedno lub kilka niezbyt wyszukanych ale popularnych gatunków taniego piwa (najczęściej jest to international lager czyli tzw. jasne pełne). Browary te zaspokajają podstawową potrzebę konsumenta na tanie i dobre piwo do bezpretensjonalnego wlewania w siebie w celu ugaszenia pragnienia lub wprawienia się w dobry nastrój 🙂 Bez szczególnych ambicji produkują piwo nudne ale przyzwoitej (przede wszystkim możliwie stałej) jakości i konkurują one na rynku przede wszystkim ceną. W praktyce nie różnią się znacząco od siebie, w większości stosują podobne (odpowiadające lokalnym gustom) piwa, z tych samych niekiedy surowców (najtańszego rodzimego słodu i chmielu). Łatwo rozpoznać je z uwagi na specyficzną identyfikacją i działania marketingowe, oparte na kulcie męskości, przyjaźni, popularnych sportów i silnych (aczkolwiek sympatycznych) zwierząt. Warto zwrócić uwagę, że w związku z zamieszaniem wywołanym przez kolejne kategorie, także i te molochy browarnicze sięgają coraz częściej po nowe style piwa by nadążyć za rynkiem. Niech żyje konkurencja!

Tankofermentory browaru koncernowego w Żywcu. Fot. wikipedia.org

Browar regionalny – o browarze regionalnym mówimy najczęściej w kontekście zakładu znacznie mniejszego od fabryk z kategorii opisanej powyżej. Opierają się one na dawnych, lokalnych browarach, które przetrwały system lub w tymże powstały. Często są to jednak także nowe inicjatywy z nowoczesnymi halami produkcyjnymi. Warzą piwa w stylach znacznie ciekawszych od nudnego już niemiłosiernie jasnego lagera ale bez przesadnego nadęcia i szczególnie wyszukanych receptur. Oczywiście nie wynika to z braku dbałości o jakość ale z optymalizacji kosztów, która jest niezbędna by oferować piwo regionalne odbiorcy poszukującemu smaków ale nieobeznanego z rynkiem na tyle aby racjonalizować przy sklepowej półce, cenę powyżej 10 złotych na butelce kultowego AIPA. Jak nazwa wskazuje, bardzo często w nazwach producentów regionalnych, kryją się nazwy miast lub regionów z którymi związane są losy i historia samego browaru – nie jest to jednak regułą.

Browar rzemieślniczy – zwany też craftowym, mylnie i z niemałą krzywdą mylony najczęściej z browarami regionalnymi. Są to niewątpliwie najzdolniejsze dzieci, wspomnianej już we wstępie piwnej rewolucji. Co wynika z samego nazewnictwa, tego typu browary prowadzone są przez piwnych zapaleńców, wyjątkowo zdolnych rzemieślników dla których podstawową motywacją nie jest sam biznes ale warzenie najlepszego możliwie piwa. Ci biromaniacy wywodzą się najczęściej ze środowiska piwowarów domowych i niekiedy (oczywiście do czasu) zajmują się warzeniem piwa po godzinach pracy zawodowej, niezwiązanej z tak przyjemną branżą piwną. Swoje życie spędzają na nieustannym poszukiwaniu smaków i podnoszeniu poprzeczki samym sobie oraz swoim crafotwym kolegom, zaspokajając gusta szczególnej grupy konsumentów, okupujących krzesła, stoły i ławy rosnących niczym grzyby po deszczu, wyspecjalizowanych knajpek (tzw. multitapów). Piwa (jak wszędzie subiektywnie dobre i złe) charakteryzują się najczęściej szczególnie wyszukanym stylem, wyśrubowaną jakością i charakterem, za którego wyjątkowość odpowiada ręczna praca twórcza samego autora receptury.

IMG_0306

Warzelnia w browarze rzemieślniczym Jan Olbracht. Fot. Kacper Puć (Marxam Brewing)

Browar restauracyjny – ten rodzaj browaru nie powinien budzić wątpliwości, jest to bardzo mały (zazwyczaj) browar funkcjonujący w restauracji na potrzeby jej gości. Browary takie bardzo często są wykonane w sposób szczególnie estetyczny, mający stanowić istotny dla klimatu, element wyposażenia. Także warzenie odbywa się w większości przypadków na oczach gości, pozwalając im nacieszyć ciekawskie oko dzięki uchyleniu rąbka piwowarskiej tajemnicy ale także nacieszyć węch roznoszącym się po restauracji zapachem zacieranego słodu. Zwyczajowo znajdziemy tam asortyment bez szczególnych szaleństw (nieśmiertelne jasne, ciemne, pszeniczne) choć widać już skorych do eksperymentów piwowarów. Coraz częściej znajdziemy więc w restauracjach, uwarzone na miejscu APA’y, IPA’y i tym podobne.

IMG_0210

Pięknie prezentująca się warzelnia w browarze restauracyjnym Reden (w Chorzowie). Fot. Kacper Puć

IMG_0223

Fermentownia browaru restauracyjnego Reden, na zdjęciu (od lewej) Andrzej Kuryło (CraftBeerweek), Marcin Bauer (Marxam Brewing) i Radosław Froń. Fot. Kacper Puć

 

KOLABORANCI NA KONTRAKCIE PIWNEJ REWOLUCJI

Myśląc o browarze, myślimy o fabryce w której ziarna jęczmienia i szyszki chmielu zmieniają się w złocisty napój. Nie każdy z piwowarów, chcących pokazać swoje najlepsze dzieła szerszej publiczności, może pozwolić sobie (lub też zwyczajnie chce) na tworzenie niemałego i kapitałochłonnego przedsiębiorstwa zajmującego się warzeniem piwa. W związku z powyższym, wiele (w praktyce większość!) piw rzemieślniczych powstaje w oparciu o strukturę tzw. browaru kontraktowego. Browar taki nie jest browarem w rozumieniu przywołanego obrazu fabryki wypełnionej miedzianymi warkami ale przedsiębiorstwem (hurtownią posiadającą zezwolenie na sprzedaż piwa) zlecającym uwarzenie piwa innemu, posiadającemu niezbędną infrastrukturę produkcyjną browarowi (lub browarom), zgodnie ze specjalnie przygotowaną recepturą. Bardzo często piwowarzy kontraktowi sami pilnują całego procesu uczestnicząc w kolejnych etapach produkcji aby dopilnować jakości i oczekiwanych parametrów. Piwo takie oferowane jest później na rynku pod etykietą browaru kontraktowego oczywiście, który odpowiada za jego promocję i dystrybucję.

DSC_0347

A tak powstawało „piwo festiwalowe” na Craft Beerweek w Krakowie, tworzone w kolaboracji z krakowskim Browarem Twigg. Od lewej David Twigg, Mateusz Górski, Andrzej Kuryło. Fot. Radosław Froń

Nieco inaczej wygląda szczególny rodzaj piwnych przedsięwzięć, określanych mianem kolaboracji. Jest to nic innego jak współpraca pomiędzy browarami lub browarem a inną znaną firmą czy też osobą (popularnym blogerem, odnoszącym sukcesy piwowarem domowym, itp.) w zakresie wspólnego uwarzenia piwa. Do zawiązywania kolaboracji dochodzi pomiędzy browarami, które chcą uwarzyć piwo na wspólne święto. Kolaborują autorzy zwycięskich piw konkursowych z browarami, które konkurs zorganizowały. Kolaborują też organizatorzy piwnych festiwali z lokalnymi browarami.

Mogę jedynie zachęcić do przeprowadzenia osobistej komparatystyki i wyboru swojego ulubionego segmentu produkcyjnego w sposób w pełni świadomy 🙂

paragrafwkieliszku

5 Comments

  1. Kolaboracja, kolaboranci – to brzmi nie najlepiej 🙂 Ale bardzo fajny materiał, kibicuję!

    • Co poradzić kiedy tak się już przyjęło w środowisku 🙂 Inne kalki z angielskiego wychodzą niekiedy jeszcze bardziej pokracznie 😛 Bardzo dziękuję i zapraszam częściej.

      • To chyba Tomek Kopyra pierwszy raz użył określenia kolaboracja (Browar Widawa i Browar Kopyra).

        • Bardzo możliwe. Wiele piwnych pojęć ma swoje polskie źródło w tym miejscu 🙂 Kolaboracja sama w sobie to oczywiste spolszczenie określania collaboration beer. Skojarzenia w Polsce jednoznaczne nie są ale samo pojęcie chyba się przyjęło także i w omawianym kontekście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *