Prohibicja narodowa w kolejnej odsłonie

Od wielu już miesięcy słyszymy o planowanych zmianach w ustawie, która wielu z nas spędza sen z powiek. Kilka tygodni temu pisałem o rządowym projekcie zmian (w zasadzie to o projekcie założeń do przyszłego projektu) by dziś stwierdzić, że nawet w dość jednolitym ostatnio systemie władzy, jej poszczególne organy potrafią same się zaskakiwać. Najwyraźniej antyalkoholowe zaplecze polityczne polskiego rządu, nie zniosło dłużej nieudolności i opieszałości swojej egzekutywy i wzięło sprawę trzeźwości narodu w swoje ręce. Rządowy dokument jak się zdaje, utknął w ministerialnych biurkach, podczas gdy grupa żwawych posłów, postanowiła złożyć własny projekt i planuje go przeforsować i wprowadzić w życie w tempie „polki galopki”. Co jest już niestety na porządku dziennym, bez czasu na konsultacje społeczne, ocenę skutków regulacji czy choćby odrobinę czasu na ewentualne vacatio legis. Sztuka stanowienia prawa w tym kraju wznosi się niewątpliwie ku szczytom a wola partii jest nieubłagana – naród ma być trzeźwy od 1 stycznia 2018 roku!  Dość jednak politykowania, przejdźmy do konkretów.

Dobre zmiany?


NOWY PROJEKT ZMIAN

Przedmiotowy dziś poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz niektórych innych ustaw wniesiony został 31 października 2017 roku (mam już pomysł na złośliwą nazwę zbiorczą dla tej noweli :P) sygnowany jest przez grupę posłów inicjatorów z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Projekt ten w dużej mierze opiera się na wcześniejszych założeniach o których wspominam we wstępie, zawiera jednak pewne nowinki, które nieco zmieniają mój jednoznacznie krytyczny głoś w tej sprawie.


MIT STAJE SIĘ PRAWEM

Żeby nie było jednak nazbyt słodko zacznę od sprawy która bulwersuje mnie niezwykle. Nasz racjonalny ustawodawca podjął jednak rękawice i popisał się w omawianym projekcie najbardziej kuriozalnym zapisem jaki ustawa ta kiedykolwiek widziała. Miejski mit być może stanie się niebawem obowiązującym prawem – zabrania się spożywania napojów alkoholowych w miejscu publicznym, za wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych. Oczywiście genialny ustawodawca nie zdefiniował miejsca publicznego, tak jak się tego obawiałem. Przyjęcie przepisu w tym brzmieniu otworzy puszkę pandory. Znając zacięcie władz w poszukiwaniu dodatkowych źródeł finansowania, należy spodziewać się plagi policjantów i strażników miejskich polujących na amatorów spożycia „pod chmurką” a jednocześnie powodzi postępowań sądowych, których strony będą toczyć spory o pojemność definicji „miejsca publicznego”. Posłowie odwołują się w tym zakresie do orzecznictwa, nie rozumiejąc najwyraźniej iż orzeczenia sądów nie są źródłem prawa w Polsce. Zrozumiałe jest powoływanie się na stanowisko judykatury i wykładnię sądową w praktycznej interpretacji przepisów (w podobnych sprawach sądy raczej orzekają podobnie), jednak kpiną jest odwoływanie się do pojedynczych wyroków, przez posłów składających własnie legislacyjny projekt i mających życiową okazję zdefiniować brakujący punkt odniesienia. Posłowie właśnie fundują nam niezły kabaret, w którym wszyscy możemy zostać aktorami. O przyjęciu do porządku prawnego iście bolszewickiej zasady o domniemanym zakazie, wspominał raz kolejny już nie będę. Cywilizowane demokracje przyjmują raczej wzorzec w którym dozwolone jest wszystko co nie zostało wyraźnie zabronione.


LIMITY DLA PIWA

Poważną zmianą może okazać się też wprowadzenie przepisów ogólnych dla zasad wydawania zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych także dla piwa. Dotychczasowy przepis ujęty w art. 12 ustawy, pozwalał gminom na określenie liczby punktów sprzedaży napojów alkoholowych zawierających powyżej 4,5% alkoholu z wyjątkiem piwa. Zmiana zakłada w tym zakresie przyznanie władzom gmin prawa do limitowania ilości punków sprzedaży napojów alkoholowych, bez szczególnej łaski ustawowej dla piwa.

Mimo całej sympatii dla branży browarniczej, chcąc rzetelnie odnieść się do planowanych zmian, jestem skłonny pochwalić taki obrót spraw. Przede wszystkim jest to zapis, który faktycznie może odnieść oczekiwany skutek. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że piwo, w którego spożyciu jesteśmy w światowej czołówce, jest alkoholem najbardziej powszechnym i dostępnym. Po piwo, w swoim najmniej szlachetnym wydaniu, sięga też młodzież z uwagi na relatywnie niewielką zawartość alkoholu, niską cenę i wspomnianą już dostępność – trzeba więc przyznać słuszność jednej z tez uzasadniających nowelizację: piwo jest najtańszym, najbardziej dostępnym i – niestety – wysoce akceptowalnym społecznie.

Przepis należy przyjąć pozytywnie także z uwagi na pewną konsekwencję. Jeśli PARPA oraz władze traktują wszystkie napoje alkoholowe za równie deprawujące, dlaczego nie traktują ich równo w przepisach? Znów narażając się browarnikom, nie widzę powodów dla szczególnego uprzywilejowania w zakresie sprzedaży i reklamy wyłącznie dla złocistego trunku. Jeśli model konsumpcji powinien wpływać na prawne regulacje, to konsekwentnie powinniśmy wprowadzić podobne regulacje choćby dla cydrów czy win, które raczej nie służą do rozpijania społeczeństwa a z pewnością przykładają się do tego w mniejszym stopniu niż tanie piwo. Nie można też nie zauważyć, że zmiana pozycji piwa w nowej ustawie nie jest już kosmetyczną przykrywką jak ta, którą widzieliśmy w założeniach niedoszłego projektu.


TRZEŹWE NOCE

Zawiodę dziś wszystkich, którzy oczekiwali, że krew ustawodawcy poleje się w tym wpisie wartkimi strumieniami. Także do kolejnego z zapisów odniosę się bowiem pozytywnie.  W projekcie mamy bowiem nowy przepis, który stwierdza, iż Rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy lub wskazanych jednostek pomocniczych gminy, ograniczenia w godzinach nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży. Ograniczenia mogą dotyczyć sprzedaży prowadzonej między godziną 22.00 a 6.00. 

Będąc przekonanym, że u podstaw szykanowanego i niezbyt eleganckiego modelu nadmiernej konsumpcji przyczyniają się głównie tanie alkohole sprzedawane w tzw. całodobówkach. Znów narażając się wielu muszę przyznać, że żadnego, szanującego się sprzedawcę przyzwoitych trunków, przepis ten w najmniejszych choćby stopniu nie dotknie. Przykry żywot spragnionych późną porą, ale nie widzę powodu do „nocnych dyżurów monopolowych”, podobnie jak do uchwalania ustaw po zmroku 🙂


WARUNKI WYDAWANIA ZEZWOLEŃ

Interesującym wydaje się też dookreślenie zasad wydawania zezwoleń. W przypadku bowiem gdy liczba wniosków o wydanie zezwolenia przewyższy ich maksymalną liczbę, określoną przez daną gminę, zezwolenie w pierwszej kolejności wydawane będzie z przyjęciem kryterium jak największej odległości punktu, w którym ma być prowadzona sprzedaż napojów alkoholowych od najbliższego działającego punktu sprzedaży napojów alkoholowych, liczonej najkrótszą drogą dojścia ciągiem dróg publicznych, a w następnej kolejności – kryterium prowadzenia przez wnioskodawcę jak najmniejszej liczby punktów sprzedaży. 

Jest to przykład raczej nieprzemyślanej propozycji. Pośpiech uchwalania prawa często powoduje tego typu problemy i słuszny w założeniu przepis może okazać się w praktyce absurdalnym. Zdaje się, że ustawodawca nie przewidział pewnego, naturalnego zagęszczenia kłopotliwych jego zdaniem obiektów w centrach miast. Nie jestem też przekonany czy równomierne rozłożenie punktów sprzedaży w miastach nie zwiększy przypadkiem dostępności alkoholu miast ją zmniejszyć?


PODSUMOWANIE

Treść projektu jest nieco lepsza od przyjętej formy jego uchwalania. Projekt poselski jawi się nam jako nieco bardziej liberalny od publikowanych wcześniej przez Radę Ministrów założeń. Nie ulega też wątpliwości, ze zmiany są bardziej praktyczne, lepiej uzasadnione i ukierunkowane na skutki niż domniemywaliśmy z efektów poprzednich prac legislacyjnych. Śmieszą nieco tezy uzasadnienia projektu, które odwołują się nie do rzetelnych badań polskiego społeczeństwa lecz raportów WHO opracowanych da danych sprzed blisko dekady jak i brak zrozumienia zasad stanowienia prawa przez przedstawicieli suwerena. Także ogólny zakaz spożycia w miejscach publicznych należy przyjąć z wyraźną niechęcią i uznać za bardzo kłopotliwą w potencjalnych skutkach,  zemstę za niekorzystną linię orzeczniczą. Mimo kilku całkiem sensownych propozycji, planowane tempo wprowadzanych zmian w tak istotnej społecznie i gospodarczo regulacji budzi poważny niepokój. Zmiana nie jest tym razem kosmetyczna a przez to zdecydowanie wymaga konsultacji i rzeczowej oceny, na które już nie będzie niestety czasu. Jedynym uzasadnieniem tego pośpiechu jest chęć uchwalenia zmian zanim do Sejmu dotrą lobbyści piwowarskich koncernów. Dziś nie można ufać nawet sobie 😛

paragrafwkieliszku

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *