Winiarskie okolice Zagrzebia

Ile potrzeba czasu by usiąść spokojnie i opisać winiarską przygodę? Rok wydaje się być wystarczająo długim czasem aby wspomnienia i towarzyszące im emocje zdążyły się należycie ułożyć i zdystansować, a nie zostały jeszcze nadgryzione zębem czasu. Z okazji rocznicy jednego z wyjazdów (dodam na swoje usprawiedliwienie, że paragrafwkieliszku.pl jeszcze nie istniał), co widziałem, niniejszym spóźniony opisuję. Zeszłoroczny, majowy weekend upłynął bowiem w nieco innej, niż tradycyjnej już w Polsce, grillowej atmosferze. Wraz z sympatyczną grupą winiarzy z Podkarpacia oraz kilku innych państw naszej pięknej, winiarskiej Europy, biorących udział w omówionym dalej projekcie, udaliśmy się do stolicy Chorwacji, czyli słonecznego (niestety tylko pierwszego dnia) Zagrzebia. Pomijając relaksacyjny charakter tej urokliwej wycieczki, muszę zaznaczyć wyraźnie, iż był to nade wszystko, kolejny już wyjazd szkoleniowy w ramach projektu W.I.N.E. – Wine In Northeastern Europe – realizowanego w ramach programu Leonardo da Vinci. Zgodnie z założonym z góry i zatwierdzonym przez szeregi instytucji planem, odwiedziliśmy producentów wina ze szczególnie bliskich nam klimatycznie i kulturowo regionów winiarskich. Przybyliśmy by kraść, rabować i wywozić do naszych winnic… inspiracje, ciekawe techniki i pomysły oraz widoczną gołym okiem radość życia lokalnych winiarzy. 

Jak się okazuje, podróż ze słonecznego Podkarpacia do nieco pochmurnej, lecz równie ciepłej Chorwacji nie zajmuje zbyt wiele czasu (co ciekawsze, stan dróg poprawia się w sposób motywujący wraz z przekroczeniem każdej kolejnej granicy). Przejechaliśmy dość szybko przez bratnią Słowację, minęliśmy (nie bez pokusy) światowej sławy regiony winiarskie Węgier by ostatecznie pozwolić, znudzonej nieco bezsensownością wykonywanej pracy, chorwackiej straży granicznej na wpuszczenie nas do swojego pięknego kraju. Inauguracja naszego pobytu (jak przystało na wyznawców Dionizosa) rozpoczęła się od uczty. Doświadczenie następnych dni pokazało dobitnie, że, gościnność naszych gospodarzy, okazana podczas powitalnych uroczystości w stolicy, była niczym w stosunku do tego co czekać nas miało już w otoczeniu winnych krzewów. Z sympatii i wdzięczności dla gospodarzy, warto wspomnieć choćby w kilku słowach o winiarstwie chorwackim w okołostołecznym wydaniu.

 

UROKI KONTYNENTALNEJ CHORWACJI

Warto podnieść już na wstępie, że winiarska Chorwacja składa się z dwóch zasadniczych części: nadmorskiej oraz kontynentalnej. Chorwacja nadmorska to przede wszystkim sławne na całym świecie regiony winiarskie, takie jak Dalmacja czy Istria. Kontynentalna część obejmuje zaś nie mniej ciekawą Sławonię oraz odwiedzany przez nas region Plešivica.

produkcja beczek

Zwiedzanie lokalnej bednarni i muzem bednarstwa w Jastrebarsko. Na zdjęciu pokaz montażu beczki. Fot. Radosław Froń

Jak powszechnie wiadomo, uprawy winorośli na terenach dzisiejszej Chorwacji istniały już na setki lat przed powstaniem Imperium Rzymskiego, jednak początek winiarstwa jako istotnej gałęzi rolnictwa datuje się na okres osadnictwa greckiego, czyli początek V wieku p.n.e. O ile poźniejsza turecka okupacja niemalże zniszczyła tutejszą kulturę winiarską o tyle jej renesans, trwający aż do tragicznej epidemii filoksery, zawdzięcza Chorwacja darzącym wino znacznie większym uznaniem Habsburgom. Jak wtedy tak i dziś, winiarstwo chorwackie znów musi się odradzać. Tym razem po czasach socjalistycznej Jugosławii, w której wino było zwykłym produktem przemysłowej jakości. Ponowny rozwkit, zapoczątkowany w latach 90’tych trwa z niemałyni sukcesami do dziś, czego efekty można obserwować podczas wizyty w tym pięknym kraju.

Region w którym mieliśmy okazję gościć, zlokalizowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie chorwackiej stolicy. Głowne ośrodki tej historycznej apelacji, to miasta Jastrebarsko i Samobor będące na trasie tutejszej, bardzo bogatej ścieżki enoturystycznej. Tutejsze wina tworzą bardzo szeroki wachlarz ofertowy. Od prostych win stołowej jakości, poprzez poprawne rynkowe wina z międzynarodowych szczepów wytwarzane w nowoczensych winiarniach, aż po ciekawe wina produkowane tradycyjnymi metodami i eksperymenty z zapożyczaniem cudzych lecz równie szlachetnych tradycji, jak maceracja w amforach. Większość produkowanych tutaj win to wina białe. Obok modnych, międzynarodowych szczepów takich ja Gewürztraminer, Pinot Blanc, Chardonnay i Sauvignon Blanc spotkać możemy także endemiczne odmiany uprawiane tutaj od wieków. Zdecydowanie najlepszym profilem produkcji, przynoszącym nadto doskonałe efekty, jest produkcja win musujących – najbardziej chyba ciekawych, pokazujących kunszt i ambicję lokalnych winiarzy. Tutejsze, odradzające się winiarstwo przypomina nieco to tworzące się dopiero w naszym kraju. Może nie pod względem wolumenu ogólnej produkcji czy doskonałych klimatycznych warunków ale ze względu na to, że znakomita większość gospodarstw winiarskich to małe, maksymalnie kilkuhektarowe parcele, uprawiane najczęściej ręcznie. Odbija się to w sposób oczywiscie pozytywny na jakości tutejszego wina oraz wspaniałej a oczekiwanej przez enoturystów atmosferze małej, dopieszczonej przez gospodarza winiarni. O konkretach jednak nieco dalej.

 

MAŁY PRZEGLĄD TUTEJSZYCH PRODUCENTÓW

Wspomniana już gościnność lokalnych winiarzy przypomniała nam o słowiańskim rodowodzie tego wyraźnie południowego narodu. Odwiedzając lokalnych producentów mieliśmy okazję obejrzeć to co w regionie najciekawsze a przynajmniej najlepiej przygotowane enoturystycznie 🙂

Šember

Interesujący producent ciekawych, choć możliwie bezpretensjonalnych win musujących, dysponujący stosunkowo małą ale dobrze wyposażoną winiarnią, tworzącą rzemieślniczy klimat wokół produkowanych tam Pjenušaców. Część win dojrzewa w dużych, dębowych beczkach co nadaje im charakteru właściwego dla win w „starym stylu”, bez nowomodnej, nadmiernej niekiedy owocowej lekkości i niewątpliwie cieszy też oko turysty. Jak na kraj w którym słońce przesadnie wzmacnia charakter większości win białych, perliste efekty pracy tutejszych winiarzy zachowują dobrą harmonię mimo nieco mniejszej, niż typowa, kwasowości.

Winiarnia Sember

Wizyta w winiarni Šember. Fot. Radosław Froń

Podstawowe wino to kupaż Chardonnay, Pinot Blanc oraz lokalnego Plavec Žuti (10%), produkowane metodą tradycyjną (3 lata na osadzie). Wino o o ciemnosmłomkowej barwie,  wyraźnie terpenowym aromacie i dobrej pienistości. W ustach lekko pikantne, rześkie, dostarczające radosci picia ale niestety dość płytkie. Trzeba przyznać, że jest to wino przyjemne i całkowicie poprawne ale zapowiedź gospodarza podniosła nadmiernie poprzeczkę naszych degustacyjnych oczekiwań co zaowocowało w ostatecznym rozliczeniu małym rozczarowaniem.

Beczki z winem

Wielkie beczki podkreślają tylko winiarską duszę tutejszych producentów. Fot. Radosław Froń

Wina spokojne też nie porywają… Riesling (reński) zdawał się zaspokajać potrzeby wiernych fanów tego szczepu. Był trudny ale ambitny, jednoznacznie ciekawy choć radość dostarczona przez pociągające aromaty ziemii, mchu, ropy naftowej, stępiona została przez wrażenie lekkiej oksydacji i poczucie braku należytego wykończenia dzieła. Pinot Noir o typowym, jasnorubinowym kolorze, przedstawił się niestety dość wątłym nosem i równie słabymi ustami. Wino wyraźnie niezcharmonizowane, zbyt wodniste i przytłoczone nadmiernym alkoholem.

Ciban

Właściwe dla tej okolicy świetne przygotowanie enoturystyczne, ciekawa historia, siła lokalnej wspólnoty i dobre wina z pokazowej winnicy. Po przealkoholizowanej serii przeciętnych win białych i rożowych, uwagę skupił na sobie Cabernet Sauvignon (i znów rocznik nie zachował się w notatkach :/). Owoce leśne, domowe powidła i tytoń dominowały w intensywnym aromacie. Zmysł smaku drażniony zalotnie delikatną pikantnością, soczystą owocowością i nienatrętną beczką. Zrównoważone, przyjemne wino o lekko słodkim finiszu.

Winnica Ciban

Uroki winnicy Ciban w pełnej krasie. Fot. Radosław Froń

Korak

Jak nas poinformowano z nieukrywaną dumą – jeden z najlepszych winiarzy Chorwacji. Winiarnia otoczona ze wszech stron winnicami, których rzędy ozdobiono pragmatycznie ale i urokliwie krzewami róży. Wina niewątpliwie ciekawe choć z nóg zwalało bardziej tempo przygotowanej tu degustacji, wieńczącej wypełniony już dotąd licznymi atrakcjami dzień. Styl międzynarodowy bez zbędnych szaleństw z lokalnymi odmianami. Poprawnie, frontem do konsumenta.

Šoškić

Wspaniała gościnność, rewelacyjna impreza z lokalną muzyką na żywo wieńcząca ciężki, degustacyjny dzień. Wino chyba też było dobre 😛

Jagunić

Duża restauracja na urokliwym wzgórzu, otoczonym tradycyjnie obsadzonymi winnicami (gęste nasadzenia przy palikach). Kompilacja winnych tradycji i turystycznej nowoczesności, nieco chyba przeinwestowana (niedaleko już do granicy dobrego smaku). Wina proste, pozostawiająca dobre wspomnienia.

Tradycyjna chorwacka winnica

Prowadzona tradycyjnie winnica. Widok z tarasu winiarni Jagunić. Fot. Radosław Froń

Portugizec 2013 – wino stołowe, opakowane w litrowe butelki. Prosty, niemalże banalny, klaret. Rubinowy kolor, dojrzałe wiśnie narzucające się wszystkimi zmysłami. Soczyste, lekko garbnikowe, bardzo ale to bardzo pijalne. Müller-Thurgau 2013 – przyjemnie łagodny (jak na tutejsze wina białe), aromatyczne, cytrusowo-miodowe, otwiera się, zmierzając uwodzicielsko w kierunku owoców tropikalnych. Traminer 2012 w wersji wytrawnej i słodkiej. Ten pierwszy potężnie aromatyczny, o długim, słodkim finiszu, kremowy, dobrze poukładany. Jego słodki odpowiednik bogatszy o aromaty rodzynek i kandyzowanych owoców, w ustach niestety płytki, gasnący, o zbyt małej jak na tę ilość cukru kwasowości. Pinot Sivy (Pinot Gris) z tego samego rocznika (pospieszne notatki pozostawiają cień wątpliwości), szaro-łososiowe, przesadnie alkoholowe, z gorzkim finiszem, na domiar złego przesiarkowane – jednym słowem mała wpadka 🙂

Tomac

Stara winiarnia i winnica z dużymi tradycjami. Świetne zaplecze enoturystyczne i porywające idee aktualnych włodaży. Wrażenie robią tutejsze wina musujące. Metoda klasyczna i wieloletnie leżakowanie na osadzie przy dobrej dojrzałości winogron ze starych krzewów, owocują doznaniami perlistej kremowości godnej szampanów. Koszt tej musującej uczty waha się zaś w granicach 10-15 Euro! Wina bezwzględnie ciekawe i warte szczególnej uwagi, nie tylko dla bąbelkowych fanatyków 🙂

Pinot Noir Rose

Pinot Noir Rose na ostatniej prostej w winiarni Tomac. Fot. Radosław Froń

Po dokładnym zwiedzeniu ciekawej, iście „szampańskiej” piwnicy, mogłem zdegustować Pinot Noir w musującej wersji Rose. Wino rześkie, subtelne, czyste, jednoznacznie harmonijne i ułożone a posiadające przy tym pazur wyrazistej osobowości. Najlepsze wino musujące tego domu zostało misternie spakowane i przywiezione do kraju – wciąż czeka na chwilę pozwalającą na krótką refleksję, której (jak wierzę) jest godne. Od musiaków oderwać mogło autora tylko zjawisko nadzwyczajne i takie też zostało zachowane przez gospodarzy na sam deser. Z nieukrywaną radością zasugerowali abyśmy spojrzenia nasze skierowali na pobliską wiatę. Lekki dach skrywał wśród równego bruku kamienne płyty, które mogły być jedynie swoiście zlokalizowanymi studzienkami kanalizacyjnymi lub… zakopanymi tam amforami!

kwewri w chorwacji

Gruzińskie kwewri w sercu Chorwacji. Fot. Radosław Froń

Ufam, że enomaniaków odwiedzających naszą rodzimą Winnica Płochockich, spotka tak wiele radości jak nas, oczarowanych tym wspaniałym odkryciem. Reński Riesling, jak przystało na wino pomarańczowe, był winem absolutnie niestandardowym. Ciemnozłota barwa zdradzała zamierzone efekty długiej maceracji w kwewri. Bukiet niezwykle złożony z dominującą nutą żywicy, orzecha włoskiego i migdałów. W ustach niestety nieco rozczarowywał ale któż mówił, że to wino do prostackiego picia. Jako utwór stworzony do zachwytu nad formą, wykonał doskonale powierzone mu zadanie. Czerwony Pinot Noir z sąsiedniej amfory, nabierał charakteru w bardziej swojskiej atmosferze, patynując się w dużej beczce z nowego dębu. Piękny złożony bukiet, w ustach soczyste owoce leśne. Jeszcze zbyt szorstkie, zbyt tęgie jak na tę subtelną odmianę. Pozostaje ufać, że i tym razem czas uleczy wszystkie młodzieńcze rany.

Filipec

Największą choć swoistą ciekawostką odwiedzanego Samoboru była wizyta w tej szczególnej winiarni. Produkowane jest tu wino nietypowe. Zgodnie ze starą, rodzinną recepturą wino zaprawia się niezwykle intensywną mieszanką ziół. Dla spotęgowania swoistości całego miejsca, produkuje się tu równie tradycyjną… musztardę 🙂

Filipec w Samoborze

Piwnica rodziny Filipec, degustacja wina i musztardy. Fot. Radosław Froń

Bermet

Leżakujący od dawna Bermet –  prawdopodobnie najdziwniejsze wino Chorwacji 🙂 Fot. Radosław Froń

Wizytę w tutejszych winiarniach szczerze polecam, niezwykle przyjazny klimat i gościnność tutejszych gospodarzy są szczególnym doświadczeniem a wino… to kwestia gustu 😛 Z całą pewnością w mnogości jest siła i każdy znajdzie coś co w sposób szczególny uraduje jego zmysły. Zapraszam także do lektury relacji Pawła Lisaka ze Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia, który w bardziej lapidarnej ale i konkretniejszej formie opisuje naszą wyprawę.

 

 

 

 

 

 

 

 

paragrafwkieliszku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *