Winiarstwo w Brandenburgii

Gdy myślimy o alkoholowych rozrywkach naszych zachodnich sąsiadów, nasze pierwsze skojarzenia, wiążą się zapewne w wielkim kuflem jasnego piwa, pokrytego śmietanową pianką. Zważywszy na powszechne uznanie tego tradycyjnego, niemieckiego trunku oraz faktycznie istotne znaczenie piwa dla samych Niemców, należy wyjątkowo oddać słuszność temu wizerunkowi. Złocisty, niemiecki napój nie powinien nam jednak przysłonić, szczerego zamiłowania Niemców do najszlachetniejszego z trunków.

Naczynie „liturgiczne”, służące idealnie do degustacji lokalnych win. Fot. Radosław Froń

Trzeba wiedzieć, że Republika Federalna Niemiec, wytwarza blisko 4% światowej produkcji wina. Niemieckie wino, zostało wspomniane nawet w narodowym hymnie (…deutsche Fraue, deutsche Treue, deutscher Wein und deutcher Sang…) , w którym natomiast brak jakiejkolwiek wzmianki na temat piwa. Chyba, każdy z nas zna jakieś typowe, niemieckie wina. Jeżeli Twoje pierwsze skojarzenie nie wiąże się ze wspaniałymi rieslingami z Palatynatu czy słodką ambrozją eiswein’ów, to może choć myśli popłynął w kierunku istotnego (jedynie rynkowo) wytworu niemieckiego winiarstwa, jakim jest Liebfraumilch. Jestem jednak w stanie założyć się, że nawet wyborne grono wielbicieli niemieckiego wina, rozkoszujących się winami z nad Mozeli czy też z Rheingau, nie zna winnic ani win z tak bliskiej nam Brandenburgii. Tymczasem w najdalej wysuniętym na północ regionie winiarskim Niemiec, nieopodal Poczdamu (a także w samym mieście) – obecnej stolicy przedmiotowego Landu a wcześniej stolicy Cesarstwa Niemieckiego, rozmieszczone są urokliwe, małe winnice, produkujące wina wyjątkowe – niosące za sobą odwagę winiarzy, zdecydowanych na uprawę winorośli w tym trudnym klimacie.

W lokalnych sklepach tylko lokalne wina. Polscy sklepikarze – uczcie się! Fot. Radosław Froń

Musimy pamiętać, że Brandenburgia jest regionem winiarskim położonym w strefie A (zgodnie z podziałem UE), czyli najzimniejszym regionie uprawy winorośli w Europie (w tym też znajdują się między innymi Polska, Czechy, Belgia, Dania, Irlandia, Zjednoczone Królestwo, Szwecja, Niderlandy oraz Luksemburg). Wiadomo, że od tego czasu aż po wiek XIX,  produkowano na tym terenie różnego rodzaju wina. Pierwsze wzmianki historyczne dotyczące winiarstwa w Brandenburgii, pochodzą z końca XII wieku i dotyczą oczywiście winnic przykościelnych. Winorośl przywieziono tutaj z terenów śródziemnomorskich i obsadzano nią głównie tereny przy nowych klasztorach, zakładanych na wschodnich rubieżach Rzeszy. To właśnie mnichom (przede wszystkim Cystersom) zawdzięcza brandenburska winorośl swój dalszy rozwój. Winnice sadzono bowiem w blisko 70 wsiach, a z pozyskiwanych owoców wytwarzano lokalne wino służące nie tylko celom liturgicznym. Poza funkcjami nabożnymi, wino urozmaicało stoły samych mnichów. Lokalnymi wyrobami częstowano też gości  którzy otrzymywali bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie w klasztorze. Dzięki wysokiej randze przybywających gości, bardzo wcześnie przyjęto wysokie standardy uprawy i produkcji a trzeba wiedzieć, że konsumpcja wina w wieku XV i XVI, wynosiła około 150 litrów per capita rocznie.

Tarasowa winnica pod pałacem Sanssouci. Fot. Radosław Froń

Wino od zawsze chyba, nosi słusznie i niepodzielnie tytuł napoju królów. Upodobanie do wina podzielali także i lokalni włodarze. Pruski król, Fryderyk II Wielki, choć zakochany (jak wielu, nie tylko jemu współczesnych) we francuskich winach, nakazał posadzić winorośl na wzgórzach, przy swojej stołecznej rezydencji. W latach 1744-1769, na polecenie monarchy wybudowano w Poczdamie trzy tarasowe winnice. Najbardziej okazała z nich, wybudowana na wzgórzu Wüster Berg, zwieńczona jest skromnym (jak na królewskie możliwości) ale wyjątkowo pięknym, barokowym pałacem Sanssouci. Poziome ściany oporowe, na których pnie się winorośl, zostały rozmieszczone symetrycznie na sześciu tarasach, tworząc właściwy czasom, rokokowy ogród. Nieopodal tejże winnicy, posadzono kolejną, nad którą usytuowano następny pałac – Belvédère. Jak głosi przypowieść, służyć miał on przede wszystkim do obserwowania winnych krzewów i w tym też celu miał być przez króla raz jeden wykorzystany. W bezpośredniej bliskości królewskich rezydencji znajdowały się łącznie trzy winnice, służące głównie produkcji owoców deserowych.

Winorośl pnąca się po murze pałacu Belvédère na wzgórzu Klausberg. Fot. Radosław Froń

Powojenny okres Niemieckiej Republiki Demokratycznej spowodował upadek lokalnego winiarstwa. Zjednoczone Niemcy odziedziczyły jedynie szczątkowe pozostałości po brandenburskim winiarstwie. Napływ środków i zachodniej, winiarskiej kultury sprawiły, że rozpoczęto plan rewitalizacji winnic – w szczególności tych najważniejszych, mieszczących się w obrębie kompleksu pałacowego w Poczdamie. Współczesne podstawy prawne uprawy winorośli w Brandenburgii są uregulowane w rozporządzeniu z dnia 29 lutego 2012 roku. Łączna powierzchnia winnic w Brandenburgii, wynosi niespełna 30 ha co jest wynikiem skromnym w stosunku do reszty kraju (ponad 102 000 ha) choć wypełnia już niemal w całości, przyznany regionowi limit. Około 78% wszystkich winnic regionu uprawiana jest przez prywatnych przedsiębiorców. Bardzo ważne dla regionu są jednak stowarzyszenia zrzeszające lokalnych winiarzy, które zarządzają pozostałą, piątą częścią winnic.

Nasadzenia testowe Werderaner Wachtelberg. Fot. Radosław Froń

W regionie, uprawia się głównie takie odmiany jak Müller-Thurgau, Weißburgunder, Riesling, Ruländer, Savignon blanc (dla win białych) oraz Dornfelder, Cabernet Dorsa i Regent (dla win czerwonych). Na szczególną uwagę zasługuje ostatni z wymienionych szczepów. Regent jest ważny dla Brandenburgii z uwagi na fakt, iż zajmuje największa powierzchnię upraw w tym  landzie (5,7 ha) oraz ważny dla winiarstwa Polskiego, jako, że także i w naszym kraju, stanowi jeden z podstawowych szczepów czerwonych. Brandenburgia nie stanowi może podstawowego kierunku winiarskich wypraw. Niewątpliwie region ten wart jest jednak pewnej uwagi, choćby ze względu na bliskość odwiedzanej często, niemieckiej stolicy. Dla polskiego enoturysty, interesujące okazać się może nadto podobieństwo tamtejszego winiarstwa do winiarstwa polskiego (szczególnie w bliskim przecież, zielono-górskim wydaniu).

paragrafwkieliszku

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *