Żabki, piwa i czyny nieuczciwej konkurencji

Pamiętacie jeden z ostatnich wpisów o wymyślaniu nazwy dla browaru? Rozważaliśmy wówczas ograniczenia i ryzyka prawne związane z tworzeniem oryginalnej nazwy dla planowanego przedsięwzięcia. Musimy jednak pamiętać, że nazwa producenta to tylko część pełnej identyfikacji wizualnej naszego przedsiębiorstwa. Wyróżnikiem, który sprawia, że nasz produkt jest rozpoznawalny na sklepowej półce, jest oczywiście także jego logo, kolorystyka, kształt butelki czy nawet charakter zamieszkujących etykietę postaci. Ufam, że każdy wyczuwa choćby intuicyjnie, różnicę pomiędzy ewidentnym plagiatem a tzw. utworem inspirowanym ale warto pamiętać by nasze podejście to tej ostatniej kategorii nie było nazbyt nonszalanckie. Inspiracja cudzym dziełem, choć zawsze stanowi formę komplementu, nie zawsze chroni przed poważnymi kłopotami. Dziś o tym jak można zrobić to źle. Miłośnicy browarów rzemieślniczych z całą pewnością znają piwa oferowane przez Alebrowar. Jeśli w tej grupie znajdują się także szczęśliwcy, którzy codziennych zakupów dokonują w sieci Żabka, to zapewne mieli już okazję próbować także piw promowanych przez tę sieć sklepów. Przywołany tu, rzemieślniczy bohater dzisiejszego wpisu, oskarżył niedawno Żabkę o sprzedaż piwa zbyt podobnego wizualnie do jego własnych produktów. Podobieństwo dotyczyć ma wybranej kolorystyki, podobnej czcionki, zbliżonego nazewnictwa, stylu naszkicowanych na etykiecie postaci a nawet kształtu butelki. Nie chcąc wdawać się w dyskusję nad rzeczowością oskarżenia (szkoda, że to naśladownictwo nie dotyczy też jakości samego produktu), pozostawiam tropienie różnić o podobieństw do publicznej oceny…

Piwo Rowing Jack z AleBrowaru oraz piwo Polski Chmiel pod marką Alter Beer. Fot. AleBrowar

Piwo Rowing Jack z AleBrowaru oraz piwo Polski Chmiel pod marką Alter Beer. Fot. AleBrowar

Nie wdając się też w dywagacje nad końcem przytoczonej historii i sposobami rozstrzygnięcia sporu, chciałbym przyjrzeć się prawnemu otoczeniu tej kłótni. Zarzucane tu naśladownictwo, zmierzające do upodobnienia butelek innego producenta do naszego własnego produktu, może w sposób oczywisty wyrządzić finansową szkodę. Identyfikacja taka może bowiem wprowadzić potencjalnego konsumenta w błąd co do kupowanego w celach spożywczych piwa. Nawet jeśli będzie on bardziej przebiegły, identyfikacja taka może zmienić przynajmniej postrzeganie samego produktu (przywołać choćby miłą emocję związaną z wypiciem wcześniej oryginalnego napoju). Szkodzi to w oczywisty sposób interesom producenta ale także i konsumenta, który spodziewa się zupełnie innej zawartości w danej butelce (sam prawie dałem się skusić!). Działania takie mogą zatem nosić znamiona tzw. czynów nieuczciwej konkurencji. Jak definiuje sam przepis, z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U.2003.153.1503) – Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. W szczególności do tak zdefiniowanych czynów zaliczyć należy (art. 3 ust. 2):

  • wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa,
  • fałszywe lub oszukańcze oznaczenie pochodzenia geograficznego, bądź wprowadzające w błąd oznaczenie, towarów albo usług,
  • naśladownictwo produktów, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu,
  • naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa,
  • nakłanianie do rozwiązania lub niewykonania umowy,
  • pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie,
  • utrudnianie dostępu do rynku, na przykład poprzez stosowanie cen dumpingowych
  • przekupstwo osoby pełniącej funkcję publiczną,
  • nieuczciwa lub zakazana reklama,
  • organizowanie systemu sprzedaży lawinowej oraz prowadzenie lub organizowanie działalności w systemie konsorcyjnym.

Tak skonstruowana,  ustawowa lista czynów nieuczciwej konkurencji, pozostawia oczywiście bardzo szerokie pole do interpretacji i co najważniejsze, nie stanowi katalogu zamkniętego. Każde nasze działanie powinno zostać zatem dokładnie przemyślane nie tylko w oparciu o nasze handlowe sumienie ale i w kontekście tego swoistego dekalogu. Warto przypomnieć, że nie jest to pierwsza, podobna sytuacja. W roku 2012, Żabkę pozwał do sądu Browar Czarnków, przedstawiając jej podobne zarzuty. Sąd Apelacyjny w Poznaniu, oddalił wówczas wniosek o zaniechanie sprzedaży problematycznego piwa, stwierdzając, że różnice pomiędzy piwami są wystarczająco istotne by konsument mógł je odróżnić. Ostatecznie sprawa zakończyła się i tak ugodą pomiędzy firmami oraz wycofaniem piwa w z handlu. Ciekawe czy różnice okazałyby się wyraźne w ocenie sądu także tym razem.

paragrafwkieliszku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *