Nocna zmiana – czyli nowości w ustawie o wychowaniu w trzeźwości
Legalna produkcja i sprzedaż alkoholu?
Mamy na to gotowe pakiety.
Podręczniki operacyjne, dokumentacja akcyzowa i wzory opracowane przez prawników — gotowe do wdrożenia w Twojej firmie.
Nigdy nie lubiłem krzykliwych nagłówków a agresywna (przez to zwykle skrajnie nierzetelna) propaganda wyjątkowo mnie brzydzi. Choć nadal jest to nieco przedwcześnie (proces ustawodawczy nadal trwa) to może warto zabrać głos możliwie techniczny. Taką też ma dzisiaj ambicję. Jak wszyscy dobrze już wiecie – 8 października 2026 r., Sejm przyjął ustawę o zmianie ustawy z 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tekst ustawy przekazany do Senatu znajdziecie TUTAJ).
Żeby była jasność. Uważam alkoholizm i jego skutki za niezwykle doniosłe problemy społeczne i zgadzam się, że dla interesu publicznego można w tej dziedzinie ograniczać pewne swobody obywatelskie w tym swobodę działalności gospodarczej. Zaznaczam, że nie jestem wrogiem regulacji jako takiej a jedynie sposobu jej wprowadzania – w atmosferze nagonki społecznej, sloganów “pod publiczkę”, braku wzajemnego poszanowania stron demokratycznego dialogu (prawda i słuszność zwykle są wynikiem sztuki kompromisu a nie stanem objawionym) oraz samej, technicznej strony ustawy, która już dawno nie jest wzorowym dokumentem sztuki legislacji a wręcz aspiruje do tytułu czołowej karykatury aktu prawnego. Po blisko 40 latach obowiązywania (w których przyznacie – świat trochę się zmienił) ustawa zasłużyła stanowczo na nową wersję. Niestety nie tym razem.
Do realnej zmiany prowadzi jeszcze droga przez Senat i Prezydenta a potem krótki okres vacatio legis. Jak podniosłem już w pierwszych zdaniach, ilość domysłów, nadinterpretacji wypisywanych w Internecie i bezpośrednich telefonów, skłoniła mnie do szerszego opracowania już teraz. Postaram się nie interpretować nadmiernie. Co zawiera obecnie projekt wyjaśniam bezzwłocznie poniżej.
OGRANICZENIE NOCNEJ SPRZEDAŻY
Prohibicja nocna była jednym z głośniejszych wątków dyskusji o zmianach w ustawie ale też chyba najmniej polaryzowała społeczeństwo. Jestem przekonany, że przywykliśmy już do nocnych zakazów, wprowadzanych do tej pory z delegacji ustawowej przez lokalne samorządy dlatego poziom emocjonalny tej dyskusji nieco mnie dziwi. Zgodnie z zapisami nowej ustawy, zakaz sprzedaży alkoholu do spożycia poza miejscem sprzedaży (sklepy nocne) będzie powszechnie obowiązywał na terenie całego kraju od godziny 22:00 do 6:00.
Nowe uprawnienia otrzymały też samorządy. Rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy lub wskazanych jednostek pomocniczych gminy, ograniczenia w sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży prowadzonej między godzinami 21:00–22:00 lub godzinami 6.00–9.00
Podsumowując:
Prohibicja nocna będzie obowiązywała w całym kraju od 22:00 do 6:00. Samorząd może rozszerzyć ten czas od 21:00 do 9:00. Zakaz dotyczy oczywiście wyłącznie sklepów.
ZMIANY W ZNAKOWANIU NAPOJÓW ALKOHOLOWYCH
Tu zmiana jest w istocie doniosła. Opakowania (w praktyce głównie etykiety) napojów alkoholowych nie będą mogły:
- zachęcać do spożywania napojów alkoholowych przez osoby do lat 18;
- łączyć spożywania alkoholu ze sprawnością fizyczną bądź kierowaniem pojazdami;
- zawierać stwierdzeń, że alkohol posiada właściwości lecznicze, jest środkiem stymulującym, uspokajającym lub sposobem rozwiązywania konfliktów osobistych;
- zachęcać do nadmiernego spożywania alkoholu;
- przedstawiać abstynencji lub umiarkowanego spożywania alkoholu w negatywny sposób;
- podkreślać zawartości alkoholu w napojach alkoholowych jako cechy wpływającej pozytywnie na jakość napoju alkoholowego;
- wywoływać skojarzeń napoju alkoholowego z:
- atrakcyjnością seksualną,
- relaksem lub wypoczynkiem,
- nauką lub pracą,
- sukcesem zawodowym lub życiowym;
- budzić wątpliwości ani wprowadzać w błąd w zakresie identyfikacji napojów alkoholowych;
- uniemożliwiać odróżniania napojów alkoholowych od innych środków spożywczych, w szczególności od środków spożywczych przeznaczonych dla dzieci.
Jest to katalog znany już ustawie choć umieszczony dotąd w innym miejscu. Do tej pory reklama i promocja napojów alkoholowych była generalnie zabroniona. Wyjątek stanowiło piwo, którego reklama i promocja były dopuszczalne pod warunkiem spełnienia powyższych wymagań. Dla piwa nie jest to zatem wielka nowość. Reklama piwa niespełniająca powyższych wymagań też była dotąd zabroniona. Dla innych producentów napojów alkoholowych to zupełnie nowy wymóg – raczej jednak strawny – w innych alkoholach obserwujemy zwykle dość konserwatywne podejście do etykiety. Chyba jedynie relaks i wypoczynek mogą stanowić pewne wyzwanie. Napoje alkoholowe jako element żywności w sumie do tego służą.
ZAKAZANA REKLAMA NAPOJÓW BEZALKOHOLOWYCH?
Tak. Od Blisko 30 lat… jeśli są oznaczone tym samym znakiem towarowym co napoje alkoholowe. Nie zmieniło się tu zbyt wiele. Różnicę odczują jednak browary. Nie dlatego, że wprowadzono tu jakiś nowy przepis odnośnie reklamy napojów bezalkoholowych ale dlatego, że reklama piwa (z alkoholem czy bez) była dotąd dopuszczalna.
Piwo i każdy inny napój bezalkoholowy, jeśli nie będą oznaczone nazwą producenta lub brandem napoju alkoholowego, będą mogły być reklamowane. Ustawa nie obejmuje w innych przypadkach niż wspomniana reklama pośrednia, napojów zawierających mniej niż 0,5% alkoholu.
PIKTOGRAMY INFORMACYJNE NA ETYKIECIE
Kontynuacją wątku etykiet jest też kolejny nowy obowiązek. Wprowadzane do obrotu hurtowego napoje alkoholowe będą musiały zawierać oznaczenia graficzne informujące o:
- szczególnej szkodliwości spożywania alkoholu przez kobiety w ciąży
- zakazie prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości lub w stanie po użyciu alkoholu
- szczególnej szkodliwości spożywania alkoholu przez osoby do lat 18.
Treść i formę oznaczeń graficznych zawierających informacje określi właściwy minister w drodze rozporządzenia (ma na to 18 miesięcy).
Przepis nakłada na producentów i importerów obowiązek dopilnowania aby na etykiecie znalazły się piktogramy wskazane powyżej. Rewolucją to nie jest. Wielu producentów oznaczenia takie stosuje już dzisiaj. Podobny obowiązek istnieje także w innych krajach. Zasadniczo ich dodanie nie zmienia wiele dla etykietujących. Nie wiem czy kogoś zniechęci od zakupu bo prawdy te są (mam nadzieję) powszechnie znane… ale miałem nie oceniać 🙂
Przepis wejdzie w życie po 24 miesiącach od dnia ogłoszenia i będzie dotyczył wyłącznie obrotu hurtowego (nie będzie trzeba zmieniać etykiet obecnych produktów w sklepach).
ZMIANY W REKLAMIE I PROMOCJI
To chyba najtrudniejszy wątek i najmniej zrozumiany. Zacznijmy od tego, że reklama i promocja napojów alkoholowych nie mogą być rozumiane potocznie. Czym jest zarówno zakazana reklama jak i promocja określają ściśle definicje znajdujące się w samej ustawie. Warto zauważyć wbrew dziwnym teoriom, które już widziałem – w definicji reklamy alkoholu nie zmieniło się zupełnie nic – poza objęciem zakazem także piwa. Ostatecznie, także w definicji promocji nie zaszły żadne zmiany – poza pewnymi wyłączeniami dla przekazów informacyjno-kulinarnych winiarzy. Oblężnicza i kazuistyczna definicja zaproponowana w projekcie nie przeszła. Nowa definicja nie tylko nie zaostrza zasad promocji poszerzając katalog czynów zabronionych ale nawet nieco liberalizuje jej zapisy wprowadzając wspomniane wyłączenia.
Wygląda to tak:
“promocja napojów alkoholowych – to publiczna degustacja napojów alkoholowych, rozdawanie rekwizytów związanych z napojami alkoholowymi, organizowanie premiowanej sprzedaży napojów alkoholowych, a także inne formy publicznego zachęcania do nabywania napojów alkoholowych…” tu pojawia się nowe zdanie “…za promocję nie uważa się przekazów informacyjno-kulturalnych ani wydarzeń enokulinarnych.”
Te doczekały się szczęśliwie definicji legalnych:
wydarzenie enokulinarne – publiczne wydarzenie edukacyjne, enoturystyczne lub o charakterze turystyki kulinarnej, w szczególności impreza, targ, festyn, pokaz, winobranie, konkurs, w ramach których rozpowszechniany jest przekaz informacyjno-kulturalny poprzez działania takie jak prezentacje, wykłady, pokazy łączenia potraw z winem oraz degustacje odpłatne lub nieodpłatne wyrobów winiarskich
przekaz informacyjno-kulturalny – rozpowszechnianie treści o charakterze historycznym, kulinarnym, edukacyjnym, kulturalnym lub turystycznym odnoszących się do wyrobów winiarskich, ich tradycji i dziedzictwa, które nie zawierają elementów zachęcających do nabywania lub nadmiernego spożywania napojów alkoholowych.
Działania informacyjne mają oczywiście także swoje warunki:
- mają charakter informacyjno-kulturalny
- nie zawierają ofert sprzedażowych ani treści zachęcających do nadmiernego spożywania alkoholu
- zawierają wyraźny komunikat o szkodliwości spożycia alkoholu
- w kanałach cyfrowych stosuje mechanizmy ograniczające dostęp osób małoletnich przy wykorzystaniu dostępnych technologii.
Podobnie, publiczne informowanie o wydarzeniach enokulinarnych będzie zgodne z prawem jedynie pod warunkiem, że nie będzie zawierać treści reklamowych ani ofert handlowych zachęcających wprost do nabywania wyrobów winiarskich. Dopuszcza się tam też organizację odpłatnych lub nieodpłatnych degustacji – pod warunkiem, że degustacje obejmują wyroby winiarskie a w miejscu degustacji jest umieszczona zostanie widoczna informacja o szkodliwości spożywania alkoholu.
Producentom i dystrybutorom wyrobów winiarskich oraz innym organizacjom branży winiarskiej dopuszcza się prowadzenie komunikacji skierowanej do osób pełnoletnich zawierającej informacje o produkcie, metodzie produkcji, pochodzeniu, terminach wydarzeń enokulinarnych oraz zaproszenia na degustacje odpłatne lub nieodpłatne
Dla winiarzy (także producentów cydru, miodu pitnego czy win owocowych) to ważna zmiana. Teraz będą mogli prowadzić swoją działalność kulturotwórczą (wino to ważna i przede wszystkim historyczna część kultury kulinarnej) bez większej obawy o legalność oczywistych aktywności – takich jak imprezy winiarskie czy informowanie o przebogatej przecież, kulturze wina. To ukłon w kierunku bardzo pozytywnego dla celu ustawy trendu – zmiany profilu spożycia alkoholu, który obserwujemy a jest jednoznacznie pozytywny.
Dla browarów to oczywiście kolosalna zmiana. Szkoda, że przepisy, które miały ukrócić praktykę przede wszystkim wielkich koncernów odbiją się także na rzemieślnikach. Niewątpliwie małe browary zasłużyły na wyłączenia podobne jak te dla winiarzy. Lepsze jakościowo, spożywane rzadziej i co oczywiste, droższe piwo rzemieślnicze nie odpowiada raczej za ważny problem rozpijania małoletnich w stopniu równym tanim “koncerniakom”. Jest o co walczyć.
PROMOCJE TYPU 6+6
Jedno z głównych haseł podnoszonych przy nowelizacji ustawy. W sumie słuszne i sprawiedliwe. Niestety w praktyce… nie zrealizowane. I to nie dlatego, że wspomniana wcześniej definicja promocji przepadła. Nawet gdyby przyjęto jej pierwotne, karkołomnie kazuistyczne brzmienie to kilka zdań później, ostrze przepisu zostało całkowicie stępione.
Definicja promocji obejmuje już dziś (i od dawna) zakaz premiowanej sprzedaży napojów alkoholowych, która polega na oferowaniu dodatkowej korzyści (premii, gratisu, upominku, punktów w programie lojalnościowym lub innej nagrody) w przypadku zakupu określonego napoju alkoholowego. Wystarczy przestrzegać istniejących już przepisów.
W ustawie znalazł się natomiast wart uwagi przepis (art. 131 ust. 9), który wyłącza zakaz promocji wewnątrz pomieszczeń hurtowni, punktów prowadzących wyłącznie sprzedaż napojów alkoholowych (zwanych potocznie monopolowymi) oraz punktów prowadzących sprzedaż napojów alkoholowych do spożycia w miejscu sprzedaży. Zakazy promocji będą (są od dawna) zatem faktycznie obowiązywały jedynie w sklepach samoobsługowych o powierzchni sprzedażowej powyżej 200 m2. Bonifikaty, programy lojalnościowe, wycieczki i bony. To wszystko dostaniecie nadal w najbliższym sklepie.
NAJDZIWNIEJSZY ZAPIS W USTAWIE
Śmieszne? Zobaczymy! W cytowanym powyżej zapisie o wyłączeniu zakazu reklamy w sklepach usunięto bowiem podobny dla reklamy.
Do tej pory w miejscach gdzie wolno sprzedawać alkohol, mogliśmy też ten alkohol reklamować (czyli pokazywać znaki towarowe oferowanych produktów w celu ich popularyzacji) – co jest dla handlu oczywiste. Opierało się to na oczywistej logice, że w lesie w którym mamy prawo ścinać drzewa wolno nam też zbierać chrust. Osobiście nie rozumiem przyświecającej projektodawcom idei. Znacznie sensowniejsze byłoby tu właśnie pozostawienie wyłączenia zakazu reklamy i ewentualne usunięcie podobnego wyłączenia dla promocji lub doprecyzowanie dla jej najbardziej agresywnych form. Stanowi to istotną zmianę, gdyż dotąd zarówno reklamę jak o promocję w sklepach uznawano, że dozwoloną a wręcz oczywistą. Stanowiła bowiem niezbędny element procesu sprzedażowego.
Nie oznacza to, że co do zasady reklama w sklepach będzie zakazana. Przypomnę, że reklamą jest publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych napojów alkoholowych oraz ich producentów.Ta aby była bezprawna musi być publiczna a sklepy miejscem publicznym nie są. Problem może się jednak pojawić gdy ktoś kiedyś nadgorliwie uzna inaczej. Mamy już niebezpieczny precedens, który za publiczną uznał witrynę sklepu. Gdyby sklep stał się publiczny to promowanie znaków towarowych a zatem pokazywanie etykiet wina stałoby się bezprawne. Wówczas butelki należałoby zdjąć z pułek (opcjonalnie opakować w czarne worki) a nazwy producentów wykreślić z menu. Oczywiście to czarny i mało prawdopodobny scenariusz ale wiele barejowskich rozstrzygnięć już widzieliśmy i z tej perspektywy przepis nie wydaje się całkiem przemyślany.
DALSZY CIĄG DRAMY O ALKOTUBKI I MAŁPKI
Zabawa w dobieranie słów trwa. “Naczynia” zastąpiono “Opakowaniami”. Wspomniane przepisy o wyglądzie opakowania zdają się też służyć tego rodzaju produktom. Te nieprzekraczające 300 ml będą mogły być wykonane wyłącznie ze szkła lub metalu (oczywiście, że są dostępne aluminiowe tubki!), kolejny raz mamy więc do czynienia z nadmierną kazuistyką.
Wyjątkowo negatywnie odnoszę się do zapisu zabraniającego sprzedaży detalicznej alkoholu etylowego w postaci innej niż płyn, przeznaczonego do spożycia przez ludzi. Nie ideowo a technicznie. Tu wszystko jest źle. Dlaczego tylko detalicznej? Czym jest płyn (warto może ustalić definicję, która określałaby lepkość i gęstość)? Oczywiste, ze chodzi tu o produkty przeznaczone do spożycia – tylko te reguluje bowiem ustawa z definicji. Poza tym “alkohol etylowy” ma już jasną definicję w prawie – jest to “płyn alkoholowy uzyskany w wyniku destylacji po fermentacji alkoholowej albo płyn alkoholowy uzyskany w sposób syntetyczny” czyli generalnie tzw. “spirytus”. Chyba nie o to chodziło.
Ważny dla projektodawców i zapewne dla reszty społeczeństwa zakaz sprzedaży tzw. małpek nie znalazł się w obecnym brzmieniu ustawy. Zapewne jeszcze wróci. Dzisiaj doszły nas słuchy o odrębnym projekcie, który “małpki” definiuje jako butelki mniejsze niż 500 ml. To już lekka przesada. Zarówno w winie jak i w piwie, wolumeny (stosownie) 375 ml i 350 ml są dość standardowe. Propozycja zakłada, że nie możemy kupić ciekawego, drogiego alkoholu w mniejszej formie do degustacji? Trzeba kupić i wypić więcej? Chyba nie taki jest cel ustawy 🙂 Klasycznych “małpek” oczywiście nie będę bronił.
SPRZEDAŻ NA ODLEGŁOŚĆ
Wreszcie! Po przeszło 30 latach od włączenia Internetu w Polsce, ustawodawca raczył fakt ten zauważyć. Czekałem na ten przepis. Przedsiębiorca wreszcie otrzymał warunki na jakich może dostarczać oferowane w sklepie internetowym produkty do klienta bez narażania się na odpowiedzialność karną i administracyjną.
Podmioty posiadające zezwolenia detaliczne (sprzedaży hurtowej problem nie dotyczy) będą mogły prowadzić sprzedaż napojów alkoholowych na odległość na zasadach określonych w ustawie z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (Dz. U. z
2026 r. poz. 1244). Sprzedaż napojów alkoholowych na odległość będzie uznawana za sprzedaż realizowaną zgodnie z zezwoleniem.
Sprzedaż taka będzie jednak mogła być prowadzona pod warunkiem spełnienia następujących warunków:
- zakup produktów będących napojami alkoholowymi jest możliwy wyłącznie w przypadku wcześniejszego potwierdzenia przez kupującego swoich danych osobowych, w szczególności daty urodzenia z zastosowaniem krajowego schematu identyfikacji elektronicznej w rozumieniu ustawy z dnia 5 września 2016 r. o usługach zaufania i identyfikacji elektronicznej
- przesyłka została opatrzona trwałym i czytelnym oznakowaniem „napoje alkoholowe” umieszczonym na widocznej powierzchni przesyłki, w wymiarze niemniejszym niż 10 % tej powierzchni
- dostawa produktów będących napojami alkoholowymi nie może być zrealizowana wcześniej niż po 24 godzinach od chwili złożenia zamówienia
nadto:
- zabrania się wydawania przesyłki w sposób inny niż jej bezpośrednie przekazanie odbiorcy
- zabrania się wydania przesyłki osobom do lat 18 oraz osobom, których zachowanie wskazuje, że znajdują się w stanie nietrzeźwości
Zasady surowe ale chyba konieczne i wreszcie jasne. Warto też docenić, że mowa w tym przepisie nie o sprzedaży w sklepach internetowych a sprzedaży na odległość. Problem dotyczył bowiem nie Internetu jako takiego a jedynie dostawy towaru zamówionego – także przez telefon czy w inny sposób.
WYŻSZE OPŁATY ZA WYDANIE ZEZWOLEŃ
Opłaty za wydanie zezwoleń (błagam kolejny raz media wszelkie – nasze państwo nie wydaje koncesji na alkohol!) na sprzedaż detaliczną napojów alkoholowych dla przedsiębiorców rozpoczynających działalność gospodarczą w tym zakresie wzrosły dwukrotnie:
- zezwolenia na sprzedaż napojów zawierających do 4,5% alkoholu oraz piwa oraz na sprzedaż napojów zawierających powyżej 4,5% do 18% alkoholu (z wyjątkiem piwa) będą kosztować teraz 1050 zł (wcześniej 525 zł)
- zezwolenia na sprzedaż napojów zawierających powyżej 18% alkoholu to natomiast 4200 zł (wcześniej 2100 zł)
Wzrosną także opłaty naliczane od ogólnej wartości sprzedaży napojów w roku poprzednim:
- na sprzedaż napojów zawierających do 4,5% alkoholu oraz piwa oraz na sprzedaż napojów zawierających powyżej 4,5% do 18% alkoholu (z wyjątkiem piwa) – z 1,4% do 1,9%
- na sprzedaż napojów zawierających powyżej 18% alkoholu – z 2,7% na 3,2%
Opłaty za zezwolenia hurtowe pozostawiono bez zmian.
SUROWSZE KARY
Złamanie zakazu reklamy lub promocji napojów alkoholowych zagrożone jest już dziś karą od 10 000 do 500 000 złotych. Nowe regulacje wprowadzają nowe widełki od 30 000 do 1 000 000 zł oraz uwaga…. karę ograniczenia wolności, albo obie kary łącznie. Racjonalny ustawodawca zdecydował się zatem rozwiązać problem przestrzegania prawa, podnosząc wysokość kar oraz zagrozić ograniczeniem wolności na wypadek gdyby 1 000 000 zł kogoś nie zniechęcił wystarczająco. Niby dobrze, trzeba karać za przestępstwa. Każdy karnista wie jednak, że to tak nie działa, Nie wysokość kary zniechęca a jej nieuchronność. Do tego trzeba jednak precyzyjnie określać znamiona czynu zabronionego a tu nadal brniemy przez mgłę niedopowiedzeń i nadinterpretacji.
Jestem przekonany, że dotychczasowe kary nie robiły wielkiego wrażenia na wielkich koncernach i zasadne jest ich dostosowanie do skali przewinień. To fakt, który wszelkie zmiany w tej materii usprawiedliwia. Czy jednak naprawdę nie dało się nieco rozbudować katalogu przepisów karnych, oddzielając od siebie ogólnopolską reklamę napoju od publikacji pojedynczego zdjęcia etykiety? Czy naprawdę sprawiedliwe jest drodzy regulatorzy, karać za miliardowe defraudacje i kradzież jednego cukierka w ten sam sposób? Tak, wiem, są widełki… o rozpiętości mocno niepokojącej dla drobnego producenta, lokalnego kupca czy małego importera – który może złamać jeszcze bardziej mętne zakazy zupełnie niechcący. Czy jeśli przepis miał być skierowany przeciwko rozpijającemu społeczeństwo “alkobiznesowi” to nie dało się uzależnić wysokości kary choćby od przychodów firmy? Tak jak ma to miejsce w innych obszarach regulacji? Każdego dotknęłoby według jego skali a zatem wyrządzonej szkody i przyjętych korzyści. Dziś dalej dla niektórych to jedynie pozycja w budżecie a dla inny życiowa tragedia.


