fbpx

Bombonierka z monopolowego

Dawno nie było już żadnego wpisu w ulubionej przeze mnie kategorii: Bareizm ciągle żywy. Niestety powodem takiego stanu rzeczy nie stało się wyczerpanie zbioru absurdów prawnych, a wręcz przeciwnie: zauważalne już a postępujące znieczulenie każdego kto ma z nimi do czynienia w swoim codziennym życiu. Instytucją dostarczającą moc rozrywki postronnym a zarazem najwięcej udręk swoim potencjalnym podsądnym jest znana nam doskonale PARPA – czyli Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (zwana tu pieszczotliwie świętą prohibicją). Dmą trąby na sąd ostateczny, PARPA wzbija się w swojej pomysłowości na wyżynny myśli prawodawczej.

 

WPADŁ W ALKOHOLIZM BO LUBIŁ CZEKOLADKI

Patrząc na aurę za oknem w zestawieniu z nowym urzędniczym absurdem, chciałoby się powiedzieć kwiecień plecień bo przeplata…wszak prasa publikuje znów chore, prima aprilisowe żarty. Niestety to październikowy o zgrozo śnieg przypruszył dojrzewające jeszcze grona na naszych winnicach a dziennkikarski dowcip, którym wydawał się przytoczony tu news – jak się okazuje agencji wcale nie śmieszy a dla nas, zwykłych obywateli i konsumentów absolutnie nie powinien być żartem. Jak donoszą media, urzędnicy odkryli prawdziwy horror podczas rutynowych zakupów w jednym ze sklepów. W pewnym z produktów znaleźli bowiem śmiertelnie groźną truciznę i to w niebezpiecznie wysokim stężeniu – mogącym z łatwością zniszczyć delikatną tkankę społeczną narodu i pogrążyć kraj w jednej pijackiej awanturze, znaleźli…. czekoladki z alkoholem! Produkt spożywczy, jeden z popularniejszych łakoci, zawiera jak się okazuje (co trzeba mieć w głowie do wdrażania w życie i to zapewne za nasze, podatników pieniądze, badań wynikających z rażącej nadinterpretacji i tak idiotycznego przepisu?) ok 4,5% alkoholu. Urzędnicy świętej prohibicji twierdzą, że takie słodycze powinny być starannie oklejone banderolami oraz sprzedawane wyłącznie w stoiskach monopolowych lub w sklepach posiadających niezbędne zezwolenie. PARPA zgłosiła już ponoć sprawę do UOKiK i Izby Celnej oraz przygotowała listę wzmacnianych smakołyków, które powinny zniknąć z półek ze słodyczami (Jestem dziś przewrażliwiony czy ktoś tu wpada w niemałą alkohisterię?) Jak podaje Polskie Radio urzędnicy, broniąc swojej opinii powołują się na zapisy (tak, nie mylicie się) ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W swojej swoistej interpretacji tych niezwykle eleganckich przepisów, napojem alkoholowym jest produkt przeznaczony do spożycia, zawierający alkohol etylowy pochodzenia rolniczego w stężeniu przekraczającym 0,5 % a skoro ustawa mówi o produkcie, to nie musi on być cieczą – polecam cały artykuł.

1443781233_mbiv29_600

 

UBI IUS INCERTUM, IBI IUS NULLUM

Podsumuję to w sposób następujący – niektórzy chyba ostatecznie postradali już swój kolegialny rozum i to mimo stanu zdeklarowanej trzeźwości! Szanowna instytucja, która miała zgodnie z wolą komunistycznego ustawodawcy (sama PARPA powstała w 1993 r. ale ustawa na której opiera zasadniczą część swojej praktyki pochodzi z czasów stanu wojennego) stać na straży trzeźwości narodu, czyli dbać o to by ten z braku innych możliwości nie upijał się nadmiernie dostępnym wówczas alkoholem (czyli wódką czystą, tanim winem lub opcjonalnie denaturatem), najwyraźniej z braku poważniejszych problemów alkoholowych w spółeczeństwie tworzy je sama. Pozostaje nam już tylko czekać, kiedy do sklepu z piwem wchodzić będziemy za okazaniem zezwolenia wielkiej siostry na oglądanie destrukcyjnych reklam, banderolę nalepią nam na domową nalewkę stojącą w gąsiorku na kuchennym kredensie a paczki z cukrem nakażą postawić w monopolowym dziale (wszak to juz półprodukt do śmiertelnie niebezpiecznego, swojskiego samogonu). Druga opcja to przy okazji szykujących się zmian ustrojowych wziąć wielki, legislacyjny kij i …..!!!

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Formularz

Chcesz zadać pytanie lub potrzebujesz pomocy? Napisz do mnie