Rządowy pakiet antypomocowy

Znamy już pewne szczegóły szumnie zapowiadanego „pakietu pomocowego”. Miliardów o których mówi polski rząd w nim nie widać. Dostrzegalne jest natomiast wyraźnie, jak bardzo polski rząd zakpił sobie z przedsiębiorców w czasach kryzysu. Większość Państw UE, także tych nominalnie biedniejszych od nas, zdecydowała się na radykalne kroki, których celem jest ożywienie gospodarki oraz niezwłoczna pomoc przedsiębiorcom. Nasz rząd też… tak zadeklarował.


„Prezentujemy odważny i rozważny plan, który ma zapobiec utracie miejsc pracy, bankructwom, zamykaniu zakładów pracy, zmniejszaniu obrotów i przychodów firm. Ten program to tarcza, koło ratunkowe, jeden z najbardziej kompleksowych pakietów pomocowych w Europie. To program gospodarczy na kolejne miesiące. Proponujemy instrumenty, które mają amortyzować negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę, a przede wszystkim na ludzi – zaznacza premier Mateusz Morawiecki”

„Zwraca też uwagę: – Jako jedni z pierwszych w Europie zaproponowaliśmy tak kompleksowy pakiet odpowiedzi na koronawirusa. Chcemy przekładać nasze działania na gospodarkę i wierzę, że przez lepszą ochronę zdrowia Polacy będą mogli szybciej wrócić do pracy i czuć się bezpieczni – Polska zrobi wszystko, żeby pomóc pracownikom i pracodawcom i nie zawahamy się użyć naszego budżetu, żeby państwo przetrwało tę epidemię w najlepszy możliwy sposób – deklaruje szef rządu.

Mateusz Morawiecki. Fot. www.gov.pl

 


KRÓL JEST NAGI

Szczegóły realizacji planu pomocowego powoli zaczynają oglądać światło dzienne. Rząd opublikował obecną pulę wdrażanych rozwiązań na swoich stronach internetowych:

https://www.gov.pl/web/rozwoj/tarcza-antykryzysowa-ma-ochronic-firmy-i-pracownikow-przed-skutkami-epidemii-koronawirusa

W powyższej publikacji, po propagandowych przechwałkach, znalazło się nieco miejsca na konkretne środki pomocowe. Podzielono dla ułatwienia na podstawie wielkości przedsiębiorstwa. Jako przykład firmy małej wskazano restaurację. Przyjrzyjmy się zatem co polscy restauratorzy mają do dyspozycji:

  • Pożyczka 5 000 zł dla mikrofirm ( z możliwością umorzenia) – rząd najprawdopodobniej nie wie, że nawet niewielkie firmy potrafią mieć całkiem poważne obroty a wraz z nimi koszty – szczególnie gdy mowa o wymienionej wprost w dedykacji – branży gastronomicznej. Koszty miesięczne wielu restauracji w turystycznych miejscach, nierzadko przekraczają ponad 100 000 złotych! Pożyczka (!) w wysokości 5000 zł (!!) z łaskawą opcją na umorzenie. Zaczyna się od czystej kpiny ale idźmy dalej.
  • Możliwość odroczenia lub rozłożenie na raty składek ZUS – o tym pisałem już przy wstępnych zapowiedziach pakietu. Odroczenie to jedynie bomba z opóźnionym zapłonem. Przedsiębiorców trzeba dziś odciążyć a nie zadłużyć. Spłata przypadnie w czasie gdy branża będzie starała się przede wszystkim odrobić straty – oczywiście ta jej część, która przetrwa!
  • Możliwość odroczenia płatności podatków PIT, CIT, VAT bez dodatkowych opłat – szczególnie „bez dodatkowych opłat” budzi mój wielki entuzjazm. Kraje o niższym PKB, wielokrotnie niższym budżecie, które nie chwalą się od lat niewyobrażalnym sukcesem gospodarczym, zrezygnowały z poboru podatku od firm z branż zagrożonych upadkiem, zupełnie. Zamknięte restauracje, upadający pośrednicy i zablokowani producenci będą jednak karnie płacić podatki bo ktoś musi składać się na 15 pensje dla górników i 500+, prawda panie premierze? Z jednej strony „pakiet pomocowy to wielkie obciążenie dla budżetu” ale z drugiej „programy socjalne nie są zagrożone”.
  • Przedłużenie bankowych kredytów obrotowych – czyt. „sam nie dam ale zmuszę innych, żeby dali”
  • Możliwość świadczenia usług na dowóz – to mogliśmy robić zawsze. To czego pilnie potrzebuje branża to zgoda na handel alkoholem z dostawą do klienta.
  • Dofinansowanie przez państwo 40% płacy pracownika przy spadku obrotów firmy – tym zajmę się poniżej
  • Wakacje kredytowe – fajnie mieć wakacje, czekam na szczegóły, niemniej już czuję, że państwo znów będzie rozdawało cudze pieniądze
  • Ochrona konsumentów w zakresie nadmiernego wzrostu cen i innych nieuczciwych praktyk – czy to powinno być nagłaśniane w pakiecie dla przedsiębiorców? Piszecie jawnie, że będziecie regulować nasze marże, od uznaniowo nazbyt wysokich cen, które rosły już przed wirusem z powodu waszej inflacyjnej nieodpowiedzialności?
  • Przesunięcie płatności za media – no dobra, przyda się
  • Prolongata ważności udzielonych pozwoleń na pracę dla obcokrajowców –  jeśli bez zbędnych uciążliwości to ok, „dobra zmiana” 😉
  • Możliwość odroczenia składek na ZUS bez opłat i odsetek – dobre hasło nie jest złe ale czy aby się nie powtarzacie? Patrz punkt drugi.
  • Prolongata terminu przekazania zaliczek na PIT od przychodów z szeroko rozumianej pracy pobranych w marcu i kwietniu do końca maja – przyda się niewątpliwie

Ogólną konstatację pozostawiam już czytelnikom. Ja zasadniczo nie widzę tu tych miliardów, które przedwczoraj obiecywano. Nie ma już najmniejszej wątpliwości, że lwią część obiecywanych 212 miliardów nie stanowią wydatki budżetu państwa a jedynie jego potencjalnie niezrealizowane lub odroczone w czasie przychody. Raz więc kolejny potraktowano nas księgową sztuczką licząc na wielkie owacje. Jedyny punkt gdzie faktycznie mogły się skryć realne pieniądze to dofinansowanie płacy pracowników. Gdyby ten program zrealizować należycie to może być główny atut tego planu, który może przykryć kompromitację w pozostałych obszarach. Przyjrzyjmy się mu zatem z bliska.


DOFINANSOWANIE PŁACY PRACOWNIKA I ODROCZENIE SKŁADEK ZUS

Niewątpliwie najpoważniejszym problemem dla przedsiębiorców, których działalność została zatrzymana, są koszty stałe – w tym w głównej mierze koszty pracownicze. Realna pomoc dla przedsiębiorców w tym zakresie na czas przestoju mogłaby pozwolić na uratowanie tysięcy firm ale także obciążających je w tej chwili miejsc pracy – a zatem zarówno źródeł utrzymania przedsiębiorców jak i pracowników oraz ich rodzin. Skutki społeczne licznych upadłości, stanowić będą osobiste tragedie ale także realny koszt budżetu państwa. Nawet najhojniejsza pomoc państwa nie jest tu zatem łaskawym darem ale inwestycją w zachowanie źródeł przychodu fiskusa i minimalizację strat na wydatki socjalne – w ogólnych rozliczeniach budżet może jedynie zyskać na tej chwilowym podtrzymaniu gospodarki przy życiu. Najwyraźniej także gospodarczych respiratorów rządowi zabrakło.

Zgodnie z deklaracją premiera „Państwo dołoży się do pensji pracowników firm w postoju. Firmom w postoju państwo pokryje blisko połowę wynagrodzeń i składki ZUS„. W praktyce jednak pracownicy na etatach będą mieli gwarantowane jedynie 80 procent średniego wynagrodzenia, czyli ok. 2700 złotych netto, a samozatrudnieni i pracujący na umowach cywilnoprawnych zaś jedynie ok. 2080 złotych. Państwo obiecuje dołożyć połowę ale tylko do pewnej kwoty, nie dla wszystkich i nie bez zbędnej fatygi.

Potencjalną skalę takiej fatygi możemy już obserwować przy procedurze nieskończenie mniej dla skarbu państwa dotkliwej w swoich skutkach (zasadniczo neutralnej pod kątem kosztów, nikt nam bowiem niczego nie daje poza odrobiną czasu okupioną stertą papierów i wyższym zadłużeniem za 3 miesiące). Jak już wiemy polski rząd zdecydował się pomóc przedsiębiorcom, którzy nie są w stanie zapłacić składki ZUS, odraczając ją jedynie i to maksymalnie na okres 3 miesięcy. Szczególne emocje wiążą się jednak z trybem wnioskowania o tę skromną i dalece niewystarczającą pomoc.

Wzory wniosków znajdziecie poniżej:

Wniosek możecie też przesłać elektronicznie za pośrednictwem portalu Platformy Usług Elektronicznych (PUE) ZUS 

We wniosku musimy podać, w jaki sposób epidemia koronawirusa wpłynęła na sytuację finansową firmy i uwiarygodnić brak możliwości opłacenia w terminie należności. Ulgi będą udzielane w ramach pomocy de minimis. Konieczne jest zatem złożenie dodatkowych dokumentów dotyczące pomocy publicznej. Oznacza to sporo dodatkowych dokumentów i oświadczeń. Trzeba też pamiętać, że jeśli w okresie ostatnich 3 lat wielkość otrzymanej już pomocy publicznej de minimis przekroczyła 200 tys. euro, nie będziemy mogli „ulgi” otrzymać (pomoc publiczna to też różnego rodzaju dotacje i dofinansowania).

We wniosku poza uzasadnieniem dlaczego zamknięta z powodu epidemii działalność negatywnie wpłynęła na sytuację finansową firmy, składając oświadczenia, że nie próbujemy oszukać ZUSu (pod groźbą grzywny, ograniczenia wolności, itd.) musimy dokonać finansowej spowiedzi z całego życia. ZUS musi być pewien, że odroczenie zapłaty składki na 3 miesiące jest absolutnie konieczne, tj. że nie mamy czegoś schowanego w skarpecie. I tak przekazać musimy do informacji urzędu:

  • przychód w 2017, 2018 i 2019 roku
  • koszty w 2017, 2018 i 2019 roku
  • zaliczka na podatek dochodowy w 2017, 2018 i 2019 roku
  • nakłady na środki trwałe w 2017, 2018 i 2019 roku
  • dochód w 2017, 2018 i 2019 roku
  • majątek firmowy w 2017, 2018 i 2019 roku
  • zobowiązania firmowe w 2017, 2018 i 2019 roku
  • zobowiązania firmowe krótkoterminowe w 2017, 2018, 2019 roku
  • zobowiązania prywatne w 2017, 2018 i 2019 roku

Musimy tez wykazać nasze uzależnienie od odbiorców, ocenić swoją płynność,  przyznać się w jakiej strukturze kapitałowej pozostajemy, czy grupa kapitałowa jest jednym z kluczowych odbiorców, czy otrzymaliśmy jakieś dotacje lub granty.

Decyzja jest oczywiście uznaniowa a złożenie wniosku sprawa, że zaprzestajemy, co oczywiste, zapłaty składek. Jeśli decyzja okaże się odmowną, będziemy zmuszeni do ich zapłacenia niezwłocznie i to z odsetkami pod groźbą egzekucji. Pozwolę sobie przypomnieć… to wszystko jedynie dla odroczenia na 3 miesiące!


paragrafwkieliszku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *