Piwo z własnego browaru cz. 2 – wymyślamy nazwę

Sprawa wydaje się być banalna. Wszak najważniejsze tu jest samo piwo i oczywiście  budżet musi się dopinać. Nazwę wymyśli się później. Byle tylko fajnie brzmiało… Ból ten znają jedynie osoby, którym przyszło już tworzyć jedną choćby markę dla swojej firmy w panującej, zglobalizowanej i zinformatyzowanej rzeczywistości XXI w. Problem jest ważny bo niesie za sobą wiele, potencjalnie zmarnowanych możliwości oraz liczne, także prawne, ryzyka. Nazwa pod którą będziemy występować w obrocie gospodarczym ma kluczowe znaczenie dla budowy naszej marki i rozpoznawalności na rynku. Pod nazwą tą zapewne będziemy kojarzeni w przyszłości i każda jej zmiana będzie skutkowała częściowym zaprzepaszczeniem naszego, dotychczasowego dorobku w tym zakresie (choć często jest to potrzebny zabieg).O ile problem nie stanowi większego problemu na rynku gdzie konkurencja jest niewielka to przerodzić potrafi się w istny koszmar, jeśli skalowalność naszego biznesu zakłada ekspansję na rynki zagraniczne. Na czym polega zatem problem?

Na początek ustalmy dla porządku pewne (mylnie postrzegane często) kwestie terminologiczne. Firma w rozumieniu kodeksu cywilnego jest oznaczeniem przedsiębiorcy, pod którym działa na rynku. Firmą osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą (ufam, że przy browarze nie jest to raczej częstą praktyką), jest jej imię i nazwisko. Jeśli taki przedsiębiorca będzie prowadził działalność browarniczą to jego firmą będzie, dla przykładu: Jan Kowalski. Do  tego, dodajemy najczęściej fantazyjny dodatek, który wyróżni naszego Jana spośród innych, przedsiębiorczych Janów Kowalskich. Dajmy na to nazwę „Browarek Jana”. Właściwe oznaczenie, którym posługiwać będziemy się w obrocie gospodarczym będzie zatem brzmiała – „Jan Kowalski – Browarek Jana”. Dodam jedynie, że wszystkie PPUH’y, FPUH’y, itp. pokraki, poprzedzające nazwy firm w naszym kraju, stanowią relikt przeszłości i wymóg nieistniejących już od pokolenia przepisów. Nieco trudniej jest przy spółkach prawa handlowego, które stanowić będą zapewne podstawową formą prawną dla funkcjonowania naszego biznesu (zrobię niebawem wpis poświęcony samym formom prawnym dla działalności gospodarczej, na ten moment uwierzcie mi na słowo: spółki cywilne to zło!). W przypadku spółek kapitałowych, firmą będą tu same nazwy fantazyjne połączone z oznaczeniem podmiotu (Browarek Jana Sp. z o.o. lub Browarek Jana S.A.). W przypadku spółek osobowych dochodzić będzie jeszcze nazwiska wspólników. Kończąc ten nudnawy ale może i przydatny komuś wątek, dopowiem tylko, że nazwa spółki oraz tzw. brand, czyli oznaczenie handlowe jakim się posługujemy dla wyróżnienia produktu, mogą się od siebie różnić. (tak jak faktury z firmy Play, które otrzymujemy od spółki P4 Sp. z o.o.) Nic nie stoi więc na przeszkodzie by nazwa spółki prowadzącej browar i sama marka browaru nie miały ze sobą wiele wspólnego, jeśli taki akurat macie kaprys. Gdzie więc leży jednak problem z wymyślaniem nazwy, poza ograniczeniami naszej kreatywności (nie zachęcam ale i nie polecam próbować podejmować wysiłku wymyślenia nazwy browaru całkiem na trzeźwo :P). Pamiętajcie, że nazwa ta musi nie tylko być ciekawa i konsekwentna z branżą i tym jak chcemy być postrzegani ale przede wszystkim wolna. Zapewniam Was, że przy tej ilości podmiotów na rynku jest to coraz większy problem, zwłaszcza, że nazwa ta musi spełnić jeszcze kilka mniej przyjemnych dla nas wymogów:

  • nie powinna być już zarejestrowana (przynajmniej na docelowym rynku – sprawdzamy to w CEIDG lub stosownie w rejestrze przedsiębiorców KRS)
  • musimy mieć wolną domenę (jeśli działamy w kraju to starczy *.pl)
  • nasza fantastyczna nazwa nie może być nadto  chroniona znakiem towarowym

Problem nie jest szczególnie dotkliwy i pozostaje ograniczony jedynie naszymi zdolnościami, jeśli browar ma działać na rynku polskim. Jeśli zaś planujemy aktywności międzynarodową i eksport, oryginalność nazwy naszego przedsięwzięcia musi także być międzynarodowa. Do polskiej domeny, obowiązkowo dokupić będziemy chcieli zapewne domenę zagraniczną (.com). Także i ochrona nazwy choć nieistniejąca w danym przypadku w Polsce, może być zastrzeżona w innej, interesującej potencjalnie jurysdykcji. Zabawcie się dziś proszę, wymyślcie dobrą nazwę dla siebie i sprawdźcie proszę czy spełnia wspomniane wymagania dla międzynarodowego funkcjonowania przyszłego przedsiębiorstwa. Jeśli wymyślicie nazwę, która Wam odpowiada, nie istnieje na świecie żaden podmiot występujący pod tą nazwą, nikt nie zastrzegł nigdy na świecie znaku towarowego chroniącego tę nazwę, to nie czekajcie! Kupcie domeny, zarejestrujcie spółkę i myślcie jak dobre piwo uwarzycie w bliższej lub dalszej przyszłości. c.d.n.

paragrafwkieliszku

3 Comments

    • Rezerwuję ją zatem, wielkie dzięki 😛 Tantiemy za pomysł będą wypłacane (dosłownie) przelewem 🙂 Już widzę tę etykietę ze złym sędzią! Tylko jaki styl piwa?

Pozostaw odpowiedź paragrafwkieliszku Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *