Wniosek o zmianę ustawy o wychowaniu w trzeźwości

Jak zapewne wiecie, przez ostatnie, kryzysowe miesiące walczyliśmy o zmianę przepisów dotyczących handlu napojami alkoholowymi z dostawą do klienta, w ramach zwanej szumnie „tarczy 4.0”. Deklaracjom polityków w czasie wyborów ufać z pewnością jednak nie można. Deklarowane przez wielu parlamentarzystów wsparcie dla przedsiębiorców, w chwili głosowania ustępuje miejsca zachowaniom stadnym. Nie wiem co jest w istocie gorsze. To, że reprezentanci naszego społeczeństwa naiwnie poddają się kompletnie nieprawdziwym statystykom jak reklamie proszku do prania? To, że większość naszych prawodawców powtarza medialne slogany i totalnie nie rozumie na czym polega problem ani też czemu ma służyć jego rozwiązanie? A może to, że niektórzy geniusze nawet nie wiedzieli za czym głosują bo… nie doczytali, pomylili numer głosowania albo zapomnieli ściągi z domu 🙂

Wspólne stanowisko producentów alkoholi rzemieślniczych w sprawie sprzedaży z dostawą

 


TARCZA TRZEŹWOŚCI

Poprzednie próby związane były z postulatami wyjątkowo zjednoczonej branży producentów i dystrybutorów napojów alkoholowych i zakładały wprowadzenie regulacji tymczasowych w czasie pandemii (oraz 6 miesięcy po jej zakończeniu), które pozwalałyby na zawieranie umów na odległość oraz dostawę tak zamówionych napojów alkoholowych wprost do konsumenta (bez optymalizacji ryzyka, sztuczek prawnych i szukania oręża do sądowej walki z prohibicyjnymi reliktami). Wnioski składane premierowi oraz minister rozwoju zakończyły się… ignorancką i wybitnie arogancką odpowiedzią ministra zdrowia (zwieńczoną niezbyt ukrywaną groźbą – ale o tym w osobnym wpisie). Tymczasowe i wyważone rozwiązanie ratunkowe zostało w wyniku prac legislacyjnych znacznie okrojone i obudowane dodatkowymi zapisami, które zasadniczo przekształciły nasz przepis w jego karykaturę. Pierwotnie miał on następujące brzmienie:

„Art. 8g. Zezwala się na sprzedaż i dostawę napojów alkoholowych przez podmioty
posiadające zezwolenie o którym mowa art. 18. ust 1 ustawy o wychowaniu w
trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, w tym podmioty których działalność
polega na dostarczaniu żywności na imprezy zamknięte organizowane w czasie i
miejscu wyznaczonym przez klienta, na podstawie umowy zawieranej na odległość.”

W wyniku prób szukania kompromisów jego obowiązywanie ograniczono najpierw wyłącznie do napojów alkoholowych słabszych niż 18% i ostatecznie przycięto także podmiotowo do mikroprzedsiębiorstw, oraz przedsiębiorstwa małych i średnich:

„Art. 8g. Zezwala się na sprzedaż i dostawę napojów alkoholowych do 18% zawartości
alkoholu przez mikroprzedsiębiorstwa, małe oraz średnie przedsiębiorstwa, o których
mowa w ustawie z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców, jeżeli podmioty te
posiadają zezwolenie o którym mowa art. 18 ust. 1 ustawy o wychowaniu w
trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, w tym podmioty których działalność
polega na dostarczaniu żywności na imprezy zamknięte organizowane w czasie i
miejscu wyznaczonym przez klienta, na podstawie umowy zawieranej na odległość.”

W wyniku tej ostatniej zmiany, wykluczono przez nieuwagę (i brak znajomości przepisów szczególnych w tym zakresie) małych winiarzy, tj. producentów wina z upraw własnych, wytwarzających do 100hl wina rocznie, którzy to działalności gospodarczej prowadzić nie muszą a zatem nie muszą też być przedsiębiorcami. Ostatecznie poddano pod głosowanie w Senacie przepis w następującym brzmieniu:

„Art. 8g. Zezwala się na sprzedaż i dostawę napojów alkoholowych do 18% zawartości
alkoholu przez mikroprzedsiębiorstwa, małe oraz średnie przedsiębiorstwa, o których
mowa w ustawie z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców a także producentów
wina będących rolnikami wyrabiającymi mniej niż 100 hektolitrów wina w ciągu roku
gospodarczego, o których mowa w art. 17 ust. 3 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o
wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku
wina, jeżeli podmioty te posiadają zezwolenie o którym mowa art. 18 ust. 1 ustawy o
wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, w tym podmioty
których działalność polega na dostarczaniu żywności na imprezy zamknięte
organizowane w czasie i miejscu wyznaczonym przez klienta, na podstawie umowy
zawieranej na odległość.”

Wieść niesie, że w ostatniej chwili pojawili się w parlamencie prohibicyjni wojownicy, którzy opowiadali o tragediach ludzkich, pijanym narodzie, najbardziej liberalnym prawie w UE i innych, wyssanych z palca bzdurach. Chętnym do wojowania polecam wcześniejsze przygotowanie się do tej potyczki. Przyglądając się faktom dotyczącym problemu alkoholizmu jesteśmy bowiem zupełnym średniakiem na tle pozostałych państw UE. W zakresie przepisów, pozostajemy natomiast w zdecydowanej czołówce. Nasze banderole to kompletny skansen a ustawa o wychowaniu w trzeźwości w dzisiejszym brzmieniu wygląda jak barejowski żart. W omawianym dziś zakresie, tj. handlu z dostawą, jako jedyny kraj UE mamy z tym problem. Ostatnie, postsowieckie państwa, którym w głowach nie mieściły prawidła nowoczesnych form sprzedaży, ustąpiły w pierwszych dniach pandemii bo alternatywą były bankructwa i prawdziwe ludzkie tragedie. Tak czy inaczej pierwsza potyczka nie wyszła przedsiębiorcom na zdrowie. Tysiące firm i dziesiątki tysięcy miejsc pracy nie są najwyraźniej wartym uwagi kapitałem wyborczym.

Dokładną listę zatroskanych o gospodarkę senatorów znajdziecie poniżej:


NIE SKŁADAMY BRONI!

Do Marszałka Sejmu trafił już wniosek Klubu Parlamentarnego Koalicja Polska – Polskie Stronnictwo Ludowe – Kukiz15 o zmianę ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Reprezentantem wnioskodawcy jest inicjator działań w tym zakresie, poseł Jacek Tomczak (PSL).

Treść proponowanych zmian oparta jest na naszych dotychczasowych pracach. Chwila na refleksję pozwoliła jedynie na poprawki w innych przepisach, które nie pozostawią wątpliwości co do skutków wprowadzanych zmian.

Projekt zmian:

Aby raz kolejny nie odbić się od prohibicyjnej tarczy należy sprawę tę właściwie przygotować, budując rozpoznawalność sprawy, zrozumienie dla problemu i nagłaśniając w tej sprawie. Czekają nas rozmowy z naszymi parlamentarzystami, odpieranie zarzutów środowisk antyalkoholowych, tworzenie opracowań problemu i popularyzowanie zagadnienia. Temat na poziomie prawniczym jest złożony i bardzo daleki od popularnego ale zupełnie wypaczającego istotę sprawy, wyimaginowanego „zakazu sprzedaży przez Internet”.

Uprzedzając kąśliwe uwagi o to, że daliśmy się wykorzystać w przedwyborczej grze odpowiem stanowczo – politycy przed wyborami są najbardziej chętni do wprowadzania pożytecznych zmian i korzyści mogą być w tym przypadku obustronne 🙂 Jeśli zaś komuś nie odpowiada zaplecze polityczne projektu? Cóż, nikt inny nie wyciągnął ręki do branży i żadnej innej propozycji poprawy sytuacji polskich winiarzy, browarników rzemieślniczych, cydrowników, miodosytników, gorzelników, importerów, dystrybutorów, sprzedawców… nie wystosował.

Osobiście składam serdeczne podziękowania posłowi Jackowi Tomczakowi za szczere i wyjątkowo aktywne zaangażowanie w omawianej sprawie a przede wszystkim za zrozumienie wagi problemu i poziomu absurdów polskiego prawa, którym każdego dnia stawiamy czoła. Walczymy dalej!

 

paragrafwkieliszku

4 Comments

  1. Wniosek zupełnie niepotrzebny i w gruncie rzeczy szkodliwy.
    Nie ze względu na niesłuszność idei, tylko ze względu na to, że wg litery prawa obecnie obowiązującego sprzedaż alkoholu na odległość nie jest w Polsce nielegalna. Z przepisów ustawy nijak taki zakaz nie wynika. To patologiczna praktyka organów, przyklepana orzecznictwem sądów administracyjnych opartym na kosmicznej wykładni przepisów (na poziomie, który u studenta prawa powinien skutkować dwóją z cywilnego) doprowadził do wykreowania tego zakazu.
    Wszystko co trzeba zrobić, to wymusić przestrzeganie obecnego prawa. Jakiekolwiek zmiany wprowadzające „tymczasowe” zezwolenia na handel alkoholem na odległość, doprowadzą tylko do tego, że ten zakaz zostanie ugruntowany w ustawie – wszak jeżeli zezwala się tymczasowo, to znaczy że bez tego zezwolenia tymczasowego, zakaz obowiązywał.
    A dziś on obowiązuje wyłącznie prawem kaduka. Jest egzekwowany, tylko całkowicie bezprawny.

    • Dobrą praktyką jest poprzedzanie repliki, wnikliwą analizą przekazu oponenta 🙂 Oczywiście w ustawie nie ma tego typu zakazu i najmniejsza sugestia prowadząca do takich wniosków, nie padła z mojej strony. Sam walczę z tym popularnym w mediach przekazem. Obowiązujący model sprzedaży napojów alkoholowych, nie dopuszcza jednak jego dostawy w sposób inny niż w ramach dostawy alkoholu na imprezy zamknięte, organizowane w czasie i miejscu wskazanym przez klienta. Zezwolenie na sprzedaż detaliczną pozawala na sprzedaż wyłącznie w punkcie sprzedaży a sprzedaż poza tym punktem jest przesłaną do pozbawienia nas zezwolenia. Sprzedaż konsumencka następuje co do zasady, w miejscu wydania towaru konsumentowi. Rozwiązaniem jest oczywiście odbiór w punkcie sprzedaży, który jak wiemy nie musi być dokonany osobiście przez kupującego. Jest to jednak kłopotliwe organizacyjnie, przez co jedynym słusznym postulatem jest wyraźne rozwiązanie tego niedopowiedzenia ustawy z 1982 roku. Sytuacja społeczna, technologiczna i ekonomiczna uległy przez 40 lat poważnym zmianom i musi za tym podążać też prawo, stąd konieczność zmiany ustawowego lecz przestarzałego modelu sprzedaży. Potwierdza to także orzecznictwo. Naturalnie sądy nie muszą a wręcz nie powinny orzekać zgodnie z naszymi oczekiwaniami lecz na podstawie przepisów, nawet jeśli te są złe. Sądy administracyjne odczuwają niesmak, kierując wprost wnioski de lege ferenda. Potwierdza to jedynie słuszność inicjatywy w zakresie zmian w prawie.

      • Jeżeli z tą sprzedażą konsumencką chodzi Panu o art. 454(1) k.c., to proszę zauważyć że tam jest mowa o miejscu spełnienia świadczenia, a nie zawarcia umowy zobowiązującej do tego świadczenia. W ustawie o wychowaniu w trzeźwości mowa jest o „sprzedaży”, a nie o wydaniu rzeczy. Sprzedaż to umowa na mocy której sprzedawca zobowiązuje się przenieść własność rzeczy na kupującego i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się zapłacić cenę. I tyle.
        Spełnienie tych świadczeń natomiast jest czymś oczywiście odrębnym od zawarcia umowy sprzedaży i może nastąpić w innym czasie i miejscu – nie powinno to budzić żadnych wątpliwości, bo w praktyce jest czymś powszechnym. Przepisów, które regulowałyby w jakiś szczególny sposób miejsce zawarcia umowy sprzedaży nie ma, wobec czego podlega to jedynie ogólnej, dyspozytywnej regulacji z art. 70 k.c.
        Nie ma zatem żadnych przyczyn, dla których miałoby niedopuszczalne być zawarcie umowy sprzedaży napoju alkoholowego na odległość, która będzie zawarta (choćby na mocy postanowienia umowy – regulaminu sklepu, OWU itd.) w siedzibie przedsiębiorcy – sklepie objętym zezwoleniem na sprzedaż alkoholu. Kwestia tego, gdzie i kiedy zostaną spełnione świadczenia stron, jest pozbawiona znaczenia.

Skomentuj paragrafwkieliszku Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *