XI Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle

W czasach niezliczonych winiarskich wydarzeń ciężko nadążyć choćby z blogowymi relacjami o obecności na wszystkich imprezach nie wspominając. Jako, że tematyka ciężka nie wpisuje się ostatnio ani w kalendarz autora ani w nadal gorący klimat kończącego się powoli lata, kontynuuję niniejszym trend sprawozdawczy. Tym razem na wokandzie jedna z najważniejszych imprez w naszym nowowiniarskim kraju – MIĘDZYNARODOWE DNI WINA W JAŚLE. kieliszek-logo_MDW_bordo_2-1-e1469704285997

Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle odbyły się w tym roku po raz 11. Jest to wydarzenie szczególnie bliskie mojej osobie jako, że to właśnie w tym mieście, podczas Dni Wina, zaczynała się na poważnie moja przygoda z winem polskim. Urokliwe i zawsze gościnne miasto Jasło, tutejsze winnice oraz samo święto zajmują zatem szczególne miejsce w moim osobistym kalendarium wspomnień.

Przez ostatnie lata Dni Wina przeżywały trudną transformację. Zmieniały się władze miasta, zmieniali się winiarscy współorganizatorzy, ewoluowała forma święta i jego zasady. Wydarzenie przeszło długą drogę od namiotu rozgrzanego do czerwoności (zarówno poziomem emocji, które towarzyszyły niezliczonym wystawcom i ciekawych nowinek odwiedzającym jak i temperaturą podkarpackiego słońca), poprzez targowisko oddalone o kilkaset metrów od epicentrum wydarzeń aż po triumfalny powrót na płytę jasielskiego rynku. Drogę od pełnych pasji wystawców, hobbystów rozlewających swoje przednie trunki bez wybujałych ambicji i kasy fiskalnej, poprzez okres tarć i absurdalnych pomysłów, aż do współczesnych już czasów cywilizowanego profesjonalizmu. Wymogi medialnego przekazu nakazują stanowczą krytykę lecz doświadczenia minionego weekendu przy zachowaniu najwyższej rzetelności na złe opinie nie pozwalają.

afiisz-600x840

W tym roku, główne obchody święta zorganizowane zostały w Jaśle w sposób wyjątkowo przemyślany. Winiarze, producenci sprzętu oraz pozostali wystawcy z branży zlokalizowani zostali po dwóch stronach Rynku, w centralnym punkcie wydarzeń, tworząc tym samym główny pasaż dla całej imprezy. Dzielił ich tłum ludzi z kieliszkami odpoczywających na drewnianych ławkach, szukających cienia pod starymi drzewami lub krzątających się w degustacyjnej pasji wokół wystawców. Nareszcie pierwszorzędną rolę w święcie wina zdawało się odgrywać samo wino – spychane dotąd na margines innych, jarmarczno-folklorystycznych wydarzeń. Organizacja przestrzeni – logiczna, przestronna, wygodna zarówno dla wystawców jak i odwiedzających. Moje uszanowanie dla organizatorów po raz pierwszy.

dniwina4

Pogoda i frekwencja wyraźnie dopisały. Fot. Wiesław Karbarz

Pogoda była wyjątkowo udana (aż nadto) a liczba gości robiła wrażenie. W przeciwieństwie do poprzednich edycji, gdy wydawało się, że przygniecione nieprzemyślaną zmianą formy, profesjonalizacją winiarstwa i niepotrzebnymi napięciami Dni Wina przechodzą w swój okres schyłkowy – tym razem dopisała także frekwencja wśród winiarzy. Nie zabrakło oczywiście lokalnych producentów i organizatorów ale wyjątkowo cieszy, że pojawili się znów producenci z innych regionów naszego kraju, w tym liczna grupa kolegów z sąsiedniej Małopolski.

dniwina6

Drobiazgi, które dodawały wydarzeniu uroku. W roli prezentujących na stoisku Podkarpackiej Akademii Wina jej zeszłoroczni absolwenci,  Kacper Puć (Marxam Enology) oraz Zuzanna Biel (Kobiety i Wino), Winnica Zagardle utopiona w światłości. Fot. Radosław Froń

Oczywiście można sobie życzyć aby liczba wystawców nadal rosła – nikt jednak nie może tym razem narzekać na brak degustacyjnych doznań. Odwiedzenie wszystkich i pilne studiowanie oferty stanowiło z pewnością nie lada wyzwanie dla śmiałków. Co stanowiło jednak pewien kłopot dla ambitnych degustatorów to wyraźne niezrozumienie idei degustacji wina przez część promujących się winiarzy (siłą rzeczy jedynie zasłyszane lecz u źródeł wielu). Nie ma nic zdrożnego w sprzedawaniu wina w celach wyraźnie konsumpcyjnych (średnia cena za 100 ml wina na poziomie 5 zł jest oczywiście w pełni akceptowalna i zadowalająca), niemniej brak otwarcia ze strony niektórych wystawców na degustujących, planujących dokonać szerokiego przeglądu (karnie plując i nie upijając się dla przyjemności) trąci resztkami tej źle przyjmowanej prowincjonalności z której polskie winiarstwo zdaje się już szczęśliwie wyrastać. Gdyby każdy polewał jedynie dużą próbkę za stosowną odpłatnością, degustacja wiedziona jedynie ciekawością byłaby nazbyt droga, irytująca i bezzasadna. Co przystoi może na dożynkowym jarmarku z całą pewnością nie jest godne imprezy winiarskiej. Co zasmuca mnie też osobiście to brak wyraźnej obecności Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia. Największa i jedna z najstarszych organizacji skupiająca winiarzy w Polsce, która zainicjowała a przez długie lata współorganizowała Dni Wina była tym razem zupełnie niewidoczna na tej największej imprezie winiarskiej na Podkarpaciu.

dni wina7

Na gościnnych występach w Winnicy Golesz ze stałymi bywalcami Dni Wina po degustacyjnej stronie (pozdrowienia dla bloga winnetradycje). Fot. Radosław Froń

Cieszy natomiast, że świat trunków rzemieślniczych zaczyna równać do europejskiego poziomu a rozwijane sensorycznie gusta odwiedzających święto gości są coraz bardziej ciekawe świata. Za bardzo pozytywne i dla mnie osobiście satysfakcjonujące uważam pojawienie się stoiska browaru rzemieślniczego BROWAR DUKLA. Oby winiarze uczyli się od piwnego craftu jak pozycjonować i sprzedawać swoje produkty na rynku a na rzemieślniczych piwowarów spłynęła słusznie należna im już estyma jaką cieszy się produkcja wina. Jak dla mnie wciąż zbyt mało bąbli w polskim winie i nadal zbyt mało beczki w rodzimym piwowarstwie (nad rozwiązaniem obu tych problemów aktywnie pracujemy :P).

diwina3

Stoisko Fundacji GALICJA VITIS. Fot. Wiesław Karbarz

Dla mnie XI Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle były wyjątkowo udane. Wielki szacunek i winiarską wdzięczność trzeba okazać lokalnym włodarzom, którym przewodzi wyjątkowo zaangażowany w budowanie wizerunku Jasła jako stolicy polskiego wina, Burmistrz Ryszard Pabian. Miasto Jasło konsekwentnie wspiera winiarstwo i potrafi to robić w coraz lepszym stylu. Wyjątkowym jest, że przedstawiciele miasta nie tylko winiarstwo wspierają ale i współdzielą nasze winiarskie pasje, Winne klimaty Jasła stają się dzięki temu nie tylko reklamowym hasłem ale i werbalizacją autentycznego charakteru miasta. Na wyjątkową pochwałę poza samą organizacją zasługują niewątpliwie też gadżety promujące winiarskie klimaty Jasła, rozdawane nawet w pociągach dowożących gości na tegoroczne Dni Wina.

dniwina5

Pozostaje tylko podmienić. Fot. Radosław Froń

Podobnie jak miało to miejsce w zeszłym roku, miałem i tym razem wielką przyjemność częstować gości Dni Wina zawartością butelek, które ocalały po tegorocznej edycji Międzynarodowego Galicyjskiego Konkursu Win. Stoisko z przyczyn oczywistych cieszyło się niesłabnącym powodzeniem ;).

Tegorocznej imprezy nie możemy się powstydzić pod żadnym względem. Wyrazy uznania należą się też oczywiście organizatorowi merytorycznemu, tj. Jasielskiemu Stowarzyszeniu Winiarzy „Vinum Pro Cultura. Atmosfera była wyjątkowa, środowisko przyjazne a i słońce świeciło nienagannie na pięknym Podkarpaciu, gdzie niebo zawsze czysto niebieskie 🙂

Dziękuję organizatorom, winiarzom i wszystkim niezwykle sympatycznym gościom,

Do zobaczenia w przyszłym roku!

 

 

paragrafwkieliszku

6 Comments

  1. Jestem pod wrażeniem aktualności bloga, a w przypadku akurat tego tekstu, umieszczonych tutaj niektórych peanów, w tym wielu na pewno zasłużonych. Zastanawiam się tylko, czy autor zadał sobie trud sprawdzić, kiedy powstało Lubuskie Stowarzyszenie Winiarskie, czy Ogólnopolskie Stowarzyszenie Plantatorów Winorośli i Producentów Wina?
    Pozdrawiam i gratuluję ciekawych wpisów,

    • No dobrze, dobrze, poniósł mnie entuzjazm lokalnego patriotyzmu 😛 Rozumiem, że chodzi o ZIELONOGÓRSKIE STOWARZYSZENIE WINIARSKIE nie zaś LUBUSKIE, gdyż takiego ani ja ani KRS nie znamy. Co do SWP to może faktycznie nie najstarsze (wpis oczywiście poprawiony) ale chyba wciąż największe 🙂 Pozdrawiam serdecznie, 73!

  2. Oczywiście, w KRS jest teraz ZSW, ponieważ:
    Zielonogórskie Stowarzyszenie Winiarskie powstało 30 czerwca 2006 roku, z połączenia Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Plantatorów Winorośli i Producentów Wina oraz Lubuskiego Stowarzyszenia Winiarskiego.
    LSW powstało w 1994 roku, a OSPWiPW w 2003 roku.
    To tak gwoli prawdy historycznej.
    Książki o winorośli wydawał wtedy (i w latach 70.!) pan Mieczysław Kaszuba, ale jakoś nikt o nim słowa nie napisał…
    Zapraszam na Winobranie, GL!

    • Dziękuję za informację w tym przedmiocie. Tłumaczy to nieco błąd w którym pozostawałem. Bardzo przydatna wiedza której KRS nie zdradził mi wcześniej. Może warto przy tej okazji stworzyć artykuł o historii stowarzyszeń winiarskich w Polsce? Prosiłbym jedynie o podesłanie dokładniejszych informacji o stowarzyszeniach lubuskich (także tych historycznych). Chętnie wpis taki popełnię z należytą rzetelnością 🙂

      Książki Pana Kaszuby nie znałem ale już namierzyłem na popularnym portalu aukcyjnym. Nawet jeśli ma już dziś jedynie wartość historyczną to z pewnością należy pamiętać o takich publikacjach (ja w każdym razie swoją winiarską biblioteczkę o tę pozycję uzupełnię).

      Za zaproszenie na Winobranie bardzo dziękuję. Z wielką radością wybrałbym się wreszcie na to ważne choć odległe święto ale chyba znów w tym roku nie będzie mi dane z uwagi na inne zobowiązania. W związku z moim przesadnym „naj…”, to zauważyłem, że w logo Winobrania pojawia się fraza „największe święto wina w Polsce”. Muszę to kiedyś sprawdzić osobiście 😉

      Zielona Góra się nie obraża na ekspansywne Podkarpacie – ile winnic nie mielibyśmy w tej części kraju i tak każdy, przeciętny Polak kojarzy polskie winnice wyłącznie z Wami 😛

    • Wiem, słyszałem i sam nie dowierzam! Zrozumiałbym jeszcze wielki pomnik Dionizosa ale może da się to przerobić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *