Nowe prawo winiarskie?

Elektryzuje dziś wszystkich informacja o planowanych przez rząd, daleko idących zmianach w przepisach winiarskich. Spieszę jednak uspokoić, iż nie jest to chwilowa i nieprzemyślana fanaberia ale materializacja prac, które w Ministerstwie Rolnictwa prowadzone były już od wielu lat. Zasadniczo planowane zmiany mają nieco „ucywilizować” nasze przepisy w zakresie produkcji wina i innych wyrobów winiarskich, dostosowując je do przepisów prawa wspólnotowego i wymogów współczesności. Wiele z zapowiadanych zmian, ma też odpowiadać postulatom organizacji branżowych. Poniżej moje pierwsze przemyślenia na ten temat.


DWIE USTAWY ZAMIAST JEDNEJ

Zgodnie z zapowiedzią rządu, planowane zmiany przyjmą formę dwóch ustaw:

  • nowej ustawy o wyrobach winiarskich w której uregulowane zostaną zagadnienia dotyczące fermentowanych napojów winiarskich oraz rynku wina
  • nowelizacji znanej ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina, która zmieni nazwę na ustawa o oznaczeniach geograficznych win oraz aromatyzowanych produktach sektora wina.

Pełną zapowiedź znajdziecie w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów.

Na tę chwilę dostępne są założenia. Sam projekt ustawy ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w pierwszym kwartale 2021 roku.


ZMIANY DLA POLSKICH WINIARZY

Nie ma wątpliwości Polska staje się poważnym krajem winiarskim. Przedmiotowe dziś zapowiedzi pozwalają spodziewać się, że nasza legislacja nadąży wreszcie za tą powagą. Jak wskazują projektodawcy:

Projektowane zmiany powinny przyczynić się do poprawy przejrzystości przepisów związanych z wyrobem wyrobów objętych rynkiem wina oraz usprawnić kontrolę producentów wina przez wyeliminowanie pozyskiwania analogicznych informacji w ramach poszczególnych kontroli prowadzonych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Niezależnie od formy zorganizowania nowego systemu, należy uznać ten koncept za niezwykle pożyteczny. Dotychczasowa praktyka sprowadzała się do dublowania obowiązków zarówno po stronie urzędniczej jak i producenckiej. Polski winiarz musi dziś przekazywać identyczne informacje do wielu instytucji, kopiując wprost dane z rubryk kolejnych formularzy. Podobnie tez różne organy państwa, jak IJHARS czy KOWR, dokonują kontroli w bardzo podobnym zakresie. Wydaje się to szczególnie ważne w kontekście certyfikacji wina. Dobrze przeprowadzona zmiana może faktycznie uprościć procedury a przez to codzienną praktykę producentów.

Projektowana ustawa wprowadza ewidencję winnic, z których winogrona będą mogły być przeznaczane do wyrobu wina, co ma zapewnić przedsiębiorcom wyrabiającym wino z zakupionych surowców informację o lokalizacji bazy surowcowej.

W krajach typowo winiarskich, naturalną koleją rzeczy jest zakup winogron do produkcji wina. W Polsce temat ten nie był dotąd szczególnie ważny, zarówno z uwagi na brak podaży owoców (większość winiarzy była zainteresowana samodzielną produkcją wina) jak też ze względu na znaczące utrudnienia formalne (zakup owoców pozbawiał „małego winiarza” wszystkich przywilejów). W ostatnich latach sytuacja ta uległa jednak pewnej zmianie. Istnieją już zarówno winnice dysponujące w dobrych rocznikach nadwyżkami owoców, jak też producenci zainteresowani zwiększeniem skali swojej produkcji. Dostęp do ewidencji zarejestrowanych winnic będzie dla nich niewątpliwie pożytecznym narzędziem. Konieczne jest jednak aby wprowadzone zostały przy tej okazji także uproszczenia w zakresie rejestracji produkcji wina z zakupionych owoców. Niezależnie od prac planowanych w Ministerstwie Rolnictwa, należy zauważyć, że przywileje „małego winiarza”, zdefiniowanego dziś jako produkującego wina z własnych owoców, rozciągają się także na inne ustawy, takie jak ustawa o podatku akcyzowym, ustawa o wychowaniu w trzeźwości czy też ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Wszystko będzie zależało więc od zakresu planowanych zmian w prawie.

Przywileje „małego winiarza”

Projekt ustawy przekazuje prowadzenie rejestru przedsiębiorców wykonujących działalność w zakresie wyrobu lub rozlewu wyrobów winiarskich (rejestr działalności regulowanej) Dyrektorowi Generalnemu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Obecnie rejestr ten jest prowadzony przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Zmiana ta może faktycznie zlikwidować niejasny i zniechęcający system w którym winiarz produkujący wino z upraw własnych w ilości do 1000 hl rocznie, uzyskiwał jedynie wpis w ewidencji prowadzonej przez KOWR, ale gdy limit ten przekroczył bądź też kupował część owoców, musiał już uzyskiwać osobny wpis w rejestrze działalności regulowanej prowadzonej przez Ministra Rolnictwa – po spełnieniu szeregu odrębnych wymagań w tym zakresie. O ile dało się wytłumaczyć odrębność rejestrów dla wina i pozostałych wyrobów winiarskich, to dualizm systemu rejestracji na rynku wina nie budził zrozumienia ani też entuzjazmu.

W zakresie przeprowadzania certyfikacji wina odmianowego i wina rocznikowego projektowana ustawa wprowadza możliwość certyfikacji winogron, które następnie mogą być używane do wyrobu win odmianowych i win rocznikowych. Wyżej wymieniony system certyfikacji w stosunku do obecnie obowiązującego systemu zawiera mechanizm zezwalający na certyfikację odmian winorośli do momentu ich zbioru i przekazania producentowi w celu produkcji wina rocznikowego bądź odmianowego. Istnieje również możliwość integracji systemu certyfikacji z systemem kontroli urzędowej winnic i producentów wina. Działanie takie przyczyni się do ograniczenia obciążeń administracyjnych oraz poprawi przepływ informacji między instytucjami zaangażowanymi w obrót dokumentów w tym zakresie. 

Kolejny krok służący ułatwieniu produkcji wina z zakupionych winogron. Jak rozumiem zamysł projektu, pozwoli na certyfikację samych winogron. Możliwe stanie się zatem oznaczanie win rocznikiem i nazwą odmiany, niezależnie od tego czy owoce będą pochodziły z upraw własnych czy też zostaną zakupione. Konsekwentne działanie.

Projektowana ustawa określa wymogi związane z utworzeniem krajowej listy odmian winorośli przeznaczonych do uprawy w celu pozyskiwania winogron do wyrobu wina, w przypadku przekroczenia limitu wyrobu wina określonego w przepisach art. 81 ust. 3 rozporządzenia nr 1308/2013 wynoszącego 50 000 hl w ciągu ostatnich pięciu lat winiarskich. Informacje na temat uprawianych odmianach winorośli będą gromadzone w ramach ewidencji winnic.

To akurat wymóg przepisów wspólnotowych, który prędzej czy poźniej musimy pewnie zrealizujemy. Co do zasady, państwa członkowskie Unii Europejskiej dokonują klasyfikacji odmian winorośli, które mogą być sadzone, sadzone ponownie lub szczepione na ich terytoriach dla celów produkcji wina. Obowiązek ten dotyczy jednak wyłącznie państw członkowskich, których roczna produkcja wina – obliczana na podstawie średniej produkcji w ciągu ostatnich 5 lat winiarskich – przekracza 50 000 hektolitrów (w Polsce w roku winiarskim 2018/2019, produkcja wynosiła zaledwie 12 750 hl). Ministerstwo w Polskie winiarstwo jednak najwyraźniej wierzy 🙂 Zapowiadane przepisy stworzą bowiem ramy prawne wprowadzenia krajowej listy odmian gdy będzie to już konieczne.

Z czego można robić wino?


WYROBY WINIARSKIE W NOWEJ ODSŁONIE

W zakresie nieuregulowanym w przepisach UE projektowane przepisy wprowadzają zmiany w zakresie definiowania i klasyfikacji fermentowanych napojów winiarskich oraz wymogów związanych z technologią. Celem tych zmian jest podniesienie konkurencyjności tych wyrobów, uwzględnianie nowych tendencji na rynku oraz wykorzystanie większych ilości niezagospodarowanych nadwyżek owoców.

Tzw. fermentowane napoje winiarskie, pozostają poza głównym obszarem zainteresowań Unii Europejskiej. Ich produkcja, znakowanie czy zakres dopuszczalnych technologii określone zostały przez to w polskim porządku prawnym. Lista takich wyrobów obowiązująca w obecnej ustawie winiarskiej budzi jednak pewne emocje. Wiele kategorii produktów zdaje się dziś bowiem pozostałością po poprzedniej epoce a te stosunkowo nowe jak cydr czy perry, drażnią producentów tych napojów, brakiem zrozumienia ich istoty. Zmiany w tym zakresie są konieczne i wyczekiwane przez branżę.

W stosunku do przepisów art. 19 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina dotyczących uzyskania wpisu do rejestru na tzw. uproszczonych zasadach, w projektowanej ustawie proponuje się zwiększenie limitu produkcji wina owocowego markowego, cydru markowego, cydru, perry markowego oraz perry z owoców pozyskanych z surowców z upraw własnych lub miodów pitnych wyrabianych z miodu uzyskanego z własnej pasieki do łącznej ilości, nie większej niż 100 000 l, który będzie uzależniony od posiadanego areału upraw lub ilości posiadanych rodzin pszczelich. W projekcie ustawy przewiduje się również zrównanie wymagań, które muszą być spełnione przez przedsiębiorców wyrabiających wina owocowego markowego, cydru markowego, cydru, perry markowego, perry oraz miodu pitnego markowego wytworzonych z surowców uzyskanych we własnym gospodarstwie z wymaganiami które muszą spełniać drobni producenci wina z upraw własnych (produkcja do 100 000 l wina) przez ich zwolnienie z posiadania planu obiektów budowlanych przeznaczonych do wykonywania tej działalności.

Dotychczasowe przepisy wprowadzały pewne uproszczenia w zakresie uzyskiwania wpisu w rejestrze dla producentów produkujących markowe wina owocowe, markowe miody pitne czy też cydry i perry, z surowca pochodzącego z własnych sadów lub pasiek. Limity te wynosiły 10 000 litrów dla cydru i perry, 5 000 litrów dla wina owocowego markowego i zaledwie 500 litrów miodu służącego do wytworzenia miodu pitnego. Zapowiadana zmiana miałaby uzależnić wielkość tego limitu od rozmiaru upraw lub wielkości pasieki – brzmi to racjonalnie i jeśli zostanie równie sensownie zapisane w szczegółach, z pewnością zachęci sadowników i pszczelarzy do produkcji wyżej wymienionych napojów. Podejmowanie inwestycji i wysiłek włożony w produkcję wyrobów winiarskich, niweczyła perspektywa ograniczonej produkcji lub konieczności spełnienia niezbyt rzemieślniczych wymagań, nakładanych przez ustawę. Ograniczenie innych wymagań formalnych, które nie przystawały często do rozmiaru produkcji małych wytwórców, jedynie wzmocni ten pożądany trend.

Doniosłym wydarzeniem, które nie zostało tu wyraźnie podkreślone, jest prawdopodobne wprowadzenie kategorii cydru markowego i markowego perry. Największym chyba problemem cydru na polskim rynku jest dziś nadmiernie szeroka definicja tego napoju, która pozwala zmieścić pod tą nazwą zarówno rzemieślnicze cydry produkowane naturalnymi metodami z jabłek, jak też przemysłowe produkty ze słodzonych, zagęszczonych soków jabłkowych. Zmiana taka, jeśli będzie miała wydźwięk większy niż kosmetyczny, ułatwi konkurowanie małym producentom produktów jakościowych, którzy nie chcą chodzić na technologiczne kompromisy spowodowane wyłącznie chęcią zysku. Wyraźne odróżnienie cydrów markowych może być bowiem jasną rekomendacją dla konsumenta, który przy niskiej kulturze spożywczej w naszym kraju nie jest w stanie rozeznać się w ofercie.

Definicja cydru raz jeszcze

Dla poprawy przejrzystości przepisów sektorowych należy zharmonizować przepisy regulujące technologiczne wymogi wyrobu wyrobów winiarskich z zasadami dotyczącymi ich znakowania w zakresie podawania na etykietach nazw tych wyrobów.

Niewątpliwie i w tym  zakresie powinien zostać wprowadzony porządek. W przypadku produkcji i znakowania wina, rozbieżności takich zasadniczo nie ma. Odrębne regulacje dla różnych, „polskich wynalazków” winiarskich, które pozostają wciąż produktami spożywczymi, nie sprzyja komfortowi pracy producentów.

Projektowana ustawa przekazuje Dyrektorowi Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa kompetencję do prowadzenia rejestrów działalności regulowanej w zakresie wyrobu lub rozlewu wyrobów winiarskich. W związku z tym, że ewidencja producentów win (gronowych), z uwagi na przepisy UE jest prowadzona przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, proponuje się przeniesienie ww. rejestru działalności regulowanej do zakresu kompetencji ww. organu, co pozwoli na efektywniejsze zaangażowanie w prace koncepcyjne związane z rozwojem rynku wina i wyrobów alkoholowych oraz lepszą współpracę z organizacjami zrzeszającymi producentów wyrobów winiarskich, piwa, napojów spirytusowych oraz alkoholu etylowego.

Ciężko oceniać znaczenie zmiany organu prowadzącego ewidencje. Istotnym będzie jednak to jak ostatecznie zmienią się wymagania dla uzyskania wpisu w takiej ewidencji dla producentów wytwarzających i rozlewających wyroby winiarskie.

W ramach wpisu do rejestru działalności regulowanej w zakresie wyrobu lub rozlewu wyrobów winiarskich zrezygnowano również z wymogu posiadania przez przedsiębiorcę planu obiektów budowlanych oraz wymogów określających minimalne dozwolone pojemności stosowanych przez przedsiębiorcę zbiorników do magazynowania i przechowywania wyrobów winiarskich. Projektowana ustawa doprecyzowuje także brzmienie przepisów dotyczących posiadania przez przedsiębiorcę zaświadczenia komendanta powiatowego (miejskiego) Państwowej Straży Pożarnej, państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska oraz zaświadczenia o niezaleganiu z należnościami wobec Skarbu Państwa oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wskazując jednoznacznie, że te dokumenty powinny być wydawane na wniosek przedsiębiorcy, który będzie występował o wpis do rejestru, o którym mowa w art. 14 projektowanej ustawy.

Uproszczenie a zasadniczo urealnienie wymogów, które spełnić musi przyszły producent wyrobów winiarskich, jest oczywiście bardzo pożądane. Diabeł tkwi jednak w szczególe. Z pewnością zniesienie obowiązku posiadana zaświadczeń od kolejnych służb ucieszyłoby nas wszystkich znacznie bardziej niż jedynie doprecyzowanie brzmienia przepisów 🙂

W odniesieniu do uzyskiwania wpisu do rejestru działalności regulowanej w zakresie wyrobu lub rozlewu wyrobów winiarskich doprecyzowano, że wymagań w zakresie wpisu do rejestru nie stosuje się do podmiotów rozlewających wyroby winiarskie do opakowań jednostkowych w miejscu prowadzenia sprzedaży detalicznej tych wyrobów. Ma to na celu jednoznaczne wskazanie, że sprzedawcy detaliczni rozlewający wyroby winiarskie (wina czy cydry) z beczek lub kegów do butelek w celu konsumpcji w miejscu sprzedaży i poza miejscem sprzedaży nie są obowiązani do uzyskania wpisu do ww. rejestru.

Niewątpliwie dobra zmiana. Ta forma sprzedaży jest bardzo popularna na świecie. Konieczność jej organizacji w formie działalności regulowanej wyklucza zasadniczo sens jej istnienia. Podobnie jednak i w tym przypadku, sama ewidencja to jedynie wierzchołek góry lodowej. Różne wątpliwości mogą się bowiem rodzić choćby w zakresie przepisów sanitarnych czy akcyzowych.

 


OGÓLNA OCENA PLANOWANYCH ZMIAN 

Ciężko rozliczać polityków po ich obietnicach a projekty ustaw o po samych założeniach. Wiem jednak, że prace legislacyjne w tym zakresie, odmiennie od przyjętych dziś standardów, nie były nazbyt pospieszne – spora więc szansa, że są przemyślane. Nadrzędnym motywem zmian, pozostaje też dostosowanie polskich przepisów do prawa wspólnotowego, problematykę winiarską traktującego z najwyższą powagą.  Należy spodziewać się zatem pozytywnej zmiany obecnej sytuacji. Dotychczasowa ustawa winiarska sama w sobie była przełomowa i wyznaczyła formalne ramy dla funkcjonowania rynku wina w Polsce. To w oparciu o ten dokument powstały wszystkie komercyjne winnicy, których dziś mamy w Polsce blisko 300 (2019/2020). Faktem jest jednak, iż miała swoje mankamenty, których część niewątpliwie będzie można wyeliminować w nowym dokumencie. Tych, którzy wypatrują jednak w nowych przepisach realizacji wszystkich „winiarskich postulatów”, czeka raczej rozczarowanie. Większość problemów realnie podnoszonych przez producentów leżała od zawsze poza zapisami ustawy winiarskiej. Rewolucja trwa ale o doniosłości jej nowej odsłony, zadecydują proceduralne szczegóły.

Największą zagadką dla mnie pozostaje jednak pewna dychotomia widoczna w zamierzeniach Rady Ministrów. Z jednej strony Ministerstwo Rolnictwa wyraźnie działa na rzecz zwiększenia produkcji rodzimych napojów alkoholowych z drugiej zaś strony Ministerstwo Zdrowia walczy za wszelką cenę by sprzedaż tych samych produktów maksymalnie ograniczyć i utrudnić. Nie pomaga też Ministerstwo Finansów, które najwyraźniej entuzjazmu swoich kolegów, autorów przedmiotu naszych dzisiejszych rozważań, wyraźnie też nie podziela. System prawa powinien być spójny a ustawodawca racjonalny. Prawdziwe zmiany muszą mieć zatem charakter systemowy. Wówczas możliwe jest stworzenie realnych determinantów rozwoju, jak miało miejsce w przypadku polskiego wina w 2008 roku.

Zapowiadają się ciekawe czasy. Niewątpliwie możecie spodziewać się tutaj bieżących komentarzy i monitoringu prowadzonych przez ustawodawcę prac. Zachęcam tym goręcej do subskrypcji ALERTU PRAWNEGO.


paragrafwkieliszku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *